Dnia Thu, 16 Dec 2004 12:01:11 +0000 (UTC), Wojciech Orlinski
napisał:
> W moim ulubionym pensjonacje w Makowie Podhalańskim sarny rozbestwiły
> się do tego stopnia, że podchodzą pod sam budynek i zeżarły już
> wszystkie kwiaty ozdobne na klombach. Uciekają przed człowiekiem na tyle,
> żeby zachować parumetrowy dystans, ale można podejść całkiem blisko.
Najwięcej saren w ogóle jest nie w lesie, ale na polach. Zwłaszcza w
rejonach byłych PGR-ów, bo u nas to raczej chłop żywemu nie przepuści.
W Warszawie spokojnie można było spotkac sarny już po skarpą na wysokości
Ursynowa. A bobry w Kanale Żerańskim.
Natomiast dziś widzialem na trasie do Ostrowi chyba z pięć rozjechanych,
calkiem świeżych jeży. Na odcinku mniej więcej 11 km, wychodzi nieco ponad
0,5 jeża/kilometr. A one chyba powinny już spać?
Pacek