ŚWIAT FANTASTYKI

Fanatycy fantastyki łączcie się :)
It is currently January 6, 2009, 5:21 pm

All times are UTC





Post new topic Reply to topic  [ 8 posts ] 
Author Message
PostPosted: 2003-07-09 08:30:15
Online
Registered User

Joined: 2003-07-09 08:30:15
Malgorzata Lewicka napisał(a):


> Rozgrywa-szmozgrywa. Owszem, zauważyłam, że Bigelow bawi się
odbiciami.
> Owszem, zauważyłam, w jaki sposób film był kręcony. Nadal nie wiem,
> w jaki sposób czyni to go lepszym od dowolnego innego średnich
> lotów filmu SF. Ładna i przemyślana oprawa wizualna to dalece
> nie wszystko.

Hmm. Wydaje mi się to dość proste. Przemyślana oprawa wizualna, czyli
inaczej forma filmu, jest w s-f zjawiskiem rzadszym niż woda na Saharze.
Zresztą nie tylko w s-f, a w kinie średnich lotów nie ma już jej w
ogóle.
Jest także dla mnie dosyć jasne, że film, jako dzieło sztuki, składa się
bardziej z formy niż treści, ponieważ jest medium wizualnym. I o tym jest
także film Bigelow, który wypowiada się (i to bez słów - bo w warstwie
formy,
i dlatego tym niżej kapelusz z głowy, bo im coś jest niebezpośredniejsze,
tym
jest subtelniejsze, piękniejsze i lepsze) na temat zapośredniczenia
dzisiejszej wizualności i alienacji jednostki od świata - a więc o czymś,
co
powinni dobrze znać wszyscy z was, którzy tutaj tłuką w klawiaturę,
zamiast
wyjść na powietrze i z kimś pogadać n a p r a w d ę. Zresztą, może
dlatego
nie lubicie Dziwnych dni - bo opowiada o was?






--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/


Top
 Profile
 
PostPosted: 2003-07-09 08:31:35
Online
Registered User

Joined: 2003-07-09 08:31:35
alex@bofh.org.pl (Janusz A. Urbanowicz) napisał(a):



> Obejrzyj sobie ,,Gerryego.

Jakiego Gerryego ?


--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/


Top
 Profile
 
PostPosted: 2003-07-09 10:44:59
Online
Registered User

Joined: 2003-07-09 10:44:59
myszczur wrote in message
> Malgorzata Lewicka napisał(a):

>> Owszem, zauważyłam, w jaki sposób film był kręcony. Nadal nie wiem,
>> w jaki sposób czyni to go lepszym od dowolnego innego średnich
>> lotów filmu SF. Ładna i przemyślana oprawa wizualna to dalece
>> nie wszystko.
> Hmm. Wydaje mi się to dość proste. Przemyślana oprawa wizualna,
czyli
> inaczej forma filmu, jest w s-f zjawiskiem rzadszym niż woda na
Saharze.

Może podaj przykład nieprzemyślanej formy filmu sf, bo masz IMHO jakieś
nieortodoksyjne definicje.

> Zresztą nie tylko w s-f, a w kinie średnich lotów nie ma już jej w
ogóle.
> Jest także dla mnie dosyć jasne, że film, jako dzieło sztuki, składa
się
> bardziej z formy niż treści, ponieważ jest medium wizualnym.

To jest twoje zdanie. Dla mnie dosyć jasne, że mało kogo rajcują filmy
typu 2 godzinny zapis zachodu słońca i inne tego typu wyłącznie
wizualne suity.

> I o tym jest
> także film Bigelow, który wypowiada się (i to bez słów - bo w warstwie
formy,
> i dlatego tym niżej kapelusz z głowy, bo im coś jest
niebezpośredniejsze, tym
> jest subtelniejsze, piękniejsze i lepsze)

Tak to można każdy chłam obronić, że subtelny, piękny i lepszy, bo
wypowiadał się niebezpośrednie; tak strasznie niebezpośrednio, że aż
trudno zrozumieć, a już na pewno nie zrozumieli go krytykanci.

> na temat zapośredniczenia
> dzisiejszej wizualności i alienacji jednostki od świata - a więc o
czymś, co
> powinni dobrze znać wszyscy z was, którzy tutaj tłuką w klawiaturę,
zamiast
> wyjść na powietrze i z kimś pogadać n a p r a w d ę. Zresztą, może
dlatego
> nie lubicie Dziwnych dni - bo opowiada o was?

Ty, ale np. ja się z Saddie widziałem wczoraj IRL, a ty z kim z prfsf-f?
Już nawet pomijając szczegół, czy medium typu Usenet alienuje userów od
świata, czy ich kontaktuje ze światem.

--
Boni


Top
 Profile
 
PostPosted: 2003-07-09 08:58:27
Online
Registered User

Joined: 2003-07-09 08:58:27
hal9000@box43.gnet.pl (Paweł Pluta) napisał(a):


> >> To, ile włożyła pracy to kompletnie nieistotna informacja. Żeby
włożyła
dwa
> >> razy tyle, film nie stanie się od tego lepszy, ani gorszy. To, co
> >> proponujesz, to podwyżka dla tego robotnika, który bardziej się spoci
przy
> >> kopaniu dołu, choćby mu się wszystko z powrotem osypywało do środka.
> >
> > Praca, jąką miałem tu na myśli, to praca umysłowa - komponowanie
warstwy
>
> Nie, coś Ty, naprawdę? Nie chodziło Ci o noszenie reflektorów na planie?

Nie, nie chodziło. Jedna z definicji dzieła sztuki, do której się
przychylam, mówi, że dzieło jest tym lepsze im większy wysiłek umysłowy
został weń włożony. Jest to bardzo rozsądna myśl, tym bardziej, że nie
mówi o
tzw potencjalnych znaczeniach, które każdy może sobie sam wysnuć choćby ze

swetra (albo z Avalonu).



> Istotnie, z tego co słyszałem BR jest produktem straszliwego chaosu. I jako
> taki obala Twoje twierdzenie jakoby wielki nakład pracy podnosił poziom
> filmu. Podobnie jak robi to El mariacchi.

El Mariachi to dno na niedzielne popołudnie w TV. Co do BR, to mam do
tego taki sam stosunek jak do małpy, która po trzydziestu latach walenia na
oślep w klawisze napisała przypadkiem arcydzieło.


> > Nie. Po prostu łatwo się uczę.
>
> Oj no nie wiem, nie wiem.

Przynajmniej przeczytałem ten pierdolony artykuł, w przeciwieństwie do
ciebie.


> > Jest to po prostu cholernie prawdopodobne. Dla mnie Mrożek nie może
być
> > głupi i tak samo nie nazwałbym głupim żadnego np. noblisty. Mrożka
można

> To znaczy, że bezmyślnie poddajesz się narzuconym sobie poglądom.

Bezmyślnie byłoby wtedy, gdybym nie czytał Mrożka, ani książek
noblistów
(ani nawet żadnych artykułów na ten temat :)


>
> Kto to jest David Beckham?

To najgłupszy piłkarz świata. Gra teraz w Realu Madryt.

> > którzy nie rozumieją literatury wysokiej i dlatego nudzą się przy jej
> > lekturze, nazywają ją głupią. Chyba jednak chodzi im o ich samych.
>
> O, a co to jest literatura wysoka?

Nic dziwnego, że nie wiecie. W końcu to lista dyskusyjna science-fiction.

> > Dla mnie autorytetem jast np George Orwell. Kompletnie go nie znałem,
zanim
>
> > nie przeczytałem 1984.
>
> No i?

No i ty możesz podejść w ten sam sposób do artykułu.


>
> To Tobie zależy. (I nie mów, że nie, bo jakby Ci nie zależało, to byś
całej
> afery nie zaczynał. (I nie czepiaj się słowa afera.))

Zależało, na początku, teraz już się powoli wykruszam.


> > Nie wiem skąd się urwałeś, człowieku, ale widać jasno, że nigdy
nie
miałeś
> > do czynienia z fachową analizą treści filmu. Gdybyś miał choć raz, w
życiu

> A po czym się odróżnia analize fachową, od niefachowej? Czy ja na
przykład
> mogę fachowo zanalizować Avalon? A jeżeli nie, to dlaczego?

Możesz i fachowo - odsyłam do małpy i maszyny do pisania.



> Magisterskich? Weź mnie nie rozśmieszaj.

Przykro mi, że u was prace magisterskie stoją na tak niskim poziomie, że
możesz napisać powyższe zdanie.


> > Kolejne kuriozum. Jeśli podajesz logicznie argumenty popierające twoją

> > wersję interpretacji, to im mniej są obalalne, tym większe
prawdopodobieństwo


> Za drobną opłatą wyinterpretuję Ci dowolnie głębokie treści z
jakiegoś
> serialu klasy Złotopolskich. I nie będziesz się miał do czego
przyczepić.

Kolejny błąd. Możesz wysnuć co ci się podoba i z czego ci się podoba -
jeśli będziesz potrafił logicznie uzasadnić - to się z tobą zgodzę
(powodzenia ze Złotopolskimi :)


> A my nie mamy takich trudności z posiadaniem własnego, osobiście
> przemyślanego zdania.

Gdybyś negował w ten sposób wszystko, co otrzymujesz z zewnątrz, nie
wyszedłbyś nigdy poza obręb szkoły podstawowej (hmmm...). Zresztą, jak na
razie tylko wyrażasz swoją opinię ogólną na temat Dziwnych dni -
przemyśleń na razie nie podałeś, w związku z czym podejrzewam, że wcale
ich
nie było ( i pewnie nigdy nie będzie) i w związku z czym - zapewne sam nie
masz osobiście PRZEMYŚLANEGO zdania.


> > Dopuszczam, dlatego zrozumiałem Dziwne dni. Wy nie chcecie.
>
> No to o co chodzi w Dziwnych dniach?

Zapraszam do artykułu. Nie będę znowu podawał adresu, bo mam
spierdzielony
komputer i jak zmieniam okna to się zawiesza.

--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/


Top
 Profile
 
PostPosted: 2003-07-09 11:00:40
Online
Registered User

Joined: 2003-07-09 11:00:40
Użytkownik myszczur napisał w wiadomości
news:begjqn$lh5$1@inews.gazeta.pl...
> Malgorzata Lewicka napisał(a):
>
>
> > Rozgrywa-szmozgrywa. Owszem, zauważyłam, że Bigelow bawi się
odbiciami.
> > Owszem, zauważyłam, w jaki sposób film był kręcony. Nadal nie wiem,
> > w jaki sposób czyni to go lepszym od dowolnego innego średnich
> > lotów filmu SF. Ładna i przemyślana oprawa wizualna to dalece
> > nie wszystko.
>
> Hmm. Wydaje mi się to dość proste. Przemyślana oprawa wizualna, czyli
> inaczej forma filmu, jest w s-f zjawiskiem rzadszym niż woda na Saharze.

Bladerunner, Avalon, Ghost in the Shell, Matrix, Akira, Pitch Black?

m.


Top
 Profile
 
PostPosted: 2003-07-09 11:27:57
Online
Registered User

Joined: 2003-07-09 11:27:57
myszczur wrote in message

>> Nie, coś Ty, naprawdę? Nie chodziło Ci o noszenie reflektorów na
planie?
>Nie, nie chodziło. Jedna z definicji dzieła sztuki, do której się
>przychylam, mówi, że dzieło jest tym lepsze im większy wysiłek umysłowy
>został weń włożony.

Wow. (I zauważ że ten pozornie trywialny wykrzyknik jest dziełem sztuki
porównywalnym z Bazyliką Św. Piotra, Ulissesem Joyca i w ogóle, bo
wysilałem umysł całe swoje 32 letnie życie i właśnie wymyśliłem
Dzieło.
Wow)

>>Istotnie, z tego co słyszałem BR jest produktem straszliwego chaosu. I
jako
>>taki obala Twoje twierdzenie jakoby wielki nakład pracy podnosił
poziom
>>filmu. Podobnie jak robi to El mariacchi.
>El Mariachi to dno na niedzielne popołudnie w TV. Co do BR, to mam
do
>tego taki sam stosunek jak do małpy, która po trzydziestu latach
walenia na
>oślep w klawisze napisała przypadkiem arcydzieło.

A ja myślałem że dobrze jest chociaż spróbować ocenić dzieło w
oderwaniu od autora, jego wysiłków czy przypadków. No ale łatwiej jak
się ma szuflady przypadkowe małpy i wysilone bigelowy, świat sztuki
jest wtedy taki przyjemnie prosty.

>Przynajmniej przeczytałem ten pierdolony artykuł, w przeciwieństwie do
>ciebie.

No ja też w końcu przeczytałem ten pier.. artykuł, żeby zobaczyć co cię
dręczy. Ale ten artykuł jest tylko klasycznym tłumaczeniem co poetka
chciała przez to powiedzieć, co niby z niego wynika dla mojego czy
czyjegoś odbioru nudnawego filmu Bigelow?

>> O, a co to jest literatura wysoka?
> Nic dziwnego, że nie wiecie. W końcu to lista dyskusyjna
science-fiction.

Czyżbyś sugerował że sf i litratura wysoka to kategorie rozłączne? To
może na początek zdefiniuj literaturę sf i literaturę wysoką?

>> No to o co chodzi w Dziwnych dniach?
>Zapraszam do artykułu.

Ty, ale ten artykuł wnosi naprawdę niewiele, coś się go tak uczepił? Bo
opowiada o twoim ulubionym filmie? No to poczytaj sobie o metaforze
Robocopa w

http://www.pat-net.org/Sementelli.html

a o wysiłkach Verhovena np. w

http://www.deep-focus.com/flicker/dvd/robocop.html

to może ci się przejaśni w paru kwestiach co do Robocopa? Ale przecież
nie uważam że po przeczytaniu choćby setki artykułów o Robocopie zacznie
ci się ten film podobać.

--
Boni


Top
 Profile
 
PostPosted: 2003-07-09 09:32:52
Online
Registered User

Joined: 2003-07-09 09:32:52
On Wed, 9 Jul 2003 08:58:27 +0000 (UTC), myszczur
wrote:
> hal9000@box43.gnet.pl (Paweł Pluta) napisał(a):
[...]
>> Nie, coś Ty, naprawdę? Nie chodziło Ci o noszenie reflektorów na planie?
>
> Nie, nie chodziło. Jedna z definicji dzieła sztuki, do której się
> przychylam, mówi, że dzieło jest tym lepsze im większy wysiłek umysłowy

> został weń włożony. Jest to bardzo rozsądna myśl, tym bardziej, że nie
mówi o

Przecież to jest definicja wręcz idiotyczna. Jak rozumiem, twierdzisz że
facet spod budki z piwem jak go najdzie i zacznie tak myśleć, że przemyśli
cały rok i w następnym roku napisze na podstawie tego całego myślenia
książkę, to napisze dzieło wiekopomne.

[...]
> El Mariachi to dno na niedzielne popołudnie w TV. Co do BR, to mam do

Powiadasz? I potrafisz to jakoś uzasadnić? Bo genialność DD uzasadniasz
bardzo naukowo, to może denność eM też dasz radę?

> tego taki sam stosunek jak do małpy, która po trzydziestu latach walenia na

> oślep w klawisze napisała przypadkiem arcydzieło.

Znaczy, było wcześniej trzydzieści BRów kręconych co roku?

[...]
> Przynajmniej przeczytałem ten pierdolony artykuł, w przeciwieństwie do
> ciebie.

A po co mam czytać artykuł, jeżeli on jest pierdolony?

>> > Jest to po prostu cholernie prawdopodobne. Dla mnie Mrożek nie może
być
>> > głupi i tak samo nie nazwałbym głupim żadnego np. noblisty. Mrożka
można
>
>> To znaczy, że bezmyślnie poddajesz się narzuconym sobie poglądom.
>
> Bezmyślnie byłoby wtedy, gdybym nie czytał Mrożka, ani książek
noblistów

Czytasz każdego noblistę? I tych fizycznych i ekonomicznych też?

> (ani nawet żadnych artykułów na ten temat :)

Ależ to oczywiste, że czytasz artykuły. I bezkrytycznie przyjmujesz
głoszone
w nich tezy za swoje.

>> Kto to jest David Beckham?
>
> To najgłupszy piłkarz świata. Gra teraz w Realu Madryt.

Jak na intelektualistę, masz na jego temat zadziwiająco głęboką wiedzę.

[...]
>> > Dla mnie autorytetem jast np George Orwell. Kompletnie go nie znałem,
> zanim
>>
>> > nie przeczytałem 1984.
>>
>> No i?
>
> No i ty możesz podejść w ten sam sposób do artykułu.

To znaczy, w jaki sposób? Bo na razie nie umiesz się konkretnie wysłowić.

[...]
> Zależało, na początku, teraz już się powoli wykruszam.

Rzekłbym raczej, że wymiękasz, ale jak chcesz.

[...]
>> A po czym się odróżnia analize fachową, od niefachowej? Czy ja na
przykład
>> mogę fachowo zanalizować Avalon? A jeżeli nie, to dlaczego?
>
> Możesz i fachowo - odsyłam do małpy i maszyny do pisania.

Do pisania mam komputer, albo długopis. A po co mi małpa? I powtarzam
pytanie: Czy ja mogę fachowo zanalizować Avalon? A jeżeli nie, to
dlaczego?

>> Magisterskich? Weź mnie nie rozśmieszaj.
>
> Przykro mi, że u was prace magisterskie stoją na tak niskim poziomie, że

> możesz napisać powyższe zdanie.

Jak zaczniesz jakąś pisać, to Ci przejdą złudzenia :-)

[...]
>> Za drobną opłatą wyinterpretuję Ci dowolnie głębokie treści z
jakiegoś
>> serialu klasy Złotopolskich. I nie będziesz się miał do czego
przyczepić.
>
> Kolejny błąd. Możesz wysnuć co ci się podoba i z czego ci się podoba
-
> jeśli będziesz potrafił logicznie uzasadnić - to się z tobą zgodzę

Jaki błąd? Bo nie napisałeś.

> (powodzenia ze Złotopolskimi :)

Czyli składasz zlecenie?

>> A my nie mamy takich trudności z posiadaniem własnego, osobiście
>> przemyślanego zdania.
>
> Gdybyś negował w ten sposób wszystko, co otrzymujesz z zewnątrz, nie
> wyszedłbyś nigdy poza obręb szkoły podstawowej (hmmm...). Zresztą, jak
na

To bardzo możliwe. Ale my nie negujemy wszystkiego, a tylko głupoty. To, co
jest sensowne, przyjmujemy do wiadomości.

> razie tylko wyrażasz swoją opinię ogólną na temat Dziwnych dni -
> przemyśleń na razie nie podałeś, w związku z czym podejrzewam, że wcale
ich
> nie było ( i pewnie nigdy nie będzie) i w związku z czym - zapewne sam nie

> masz osobiście PRZEMYŚLANEGO zdania.

Na temat Dziwnych dni? Oczywiście że nie mam, przecież na samym początku
powiedziałem, że go nie oglądałem i odnoszę się tylko do głupiej
koncepcji
ratowania filmu artykułem. Czy Ty wszystko czytasz tak nieuważnie?

[...]
>> No to o co chodzi w Dziwnych dniach?
>
> Zapraszam do artykułu. Nie będę znowu podawał adresu, bo mam
spierdzielony
> komputer i jak zmieniam okna to się zawiesza.

To przykre. Ale o co chodzi w Dziwnych dniach, bo nie odpowiedziałeś?

Paweł Pluta

--

-.-. --.. . -- ..- -- --- -- ... ... . -. -. .. . ---
-.. .--. --- .-- .. .- -.. .- --- -.. -... .. --- .-.


Top
 Profile
 
PostPosted: 2003-07-09 09:41:50
Online
Registered User

Joined: 2003-07-09 09:41:50
In article ,
myszczur wrote:
>>
>> Nie, coś Ty, naprawdę? Nie chodziło Ci o noszenie reflektorów na planie?
>
> Nie, nie chodziło. Jedna z definicji dzieła sztuki, do której się
>przychylam, mówi, że dzieło jest tym lepsze im większy wysiłek umysłowy
>został weń włożony. Jest to bardzo rozsądna myśl, tym bardziej, że nie
mówi o
>tzw potencjalnych znaczeniach, które każdy może sobie sam wysnuć choćby
ze
>swetra (albo z Avalonu).

Zabawne. Milosz np. bardzo czesto mowi, ze wiersze pisza mu sie same. Ew.
uzywa pojecia daimona, ktory siedzi gdzies tam w jego glowie i dyktuje mu,
co pisac, tak okolo wersa, albo dwoch dziennie.
Z kolei kiedy opisywal swoja prace w przedwojennym radiu, to jasno wynikalo,
ze wykonywanie nudnej, mechanicznej roboty czesto wymagalo od niego
ogromnego wysilku umyslowego, zeby ramowka masowala, zeby teksty dawaly sie
odczytac w zadanym czasie, etc.
W ten sposob, niemal jak Bursa w Sylogizmie prostackim doszlimy dzieki
genialnym myslom myszczura do wniosku, ze zrobienie ramowki do programu
radiowego jest sztuka, a napianie wiersza wartego nagrody Nobla juz nie.

Stan
--
Za duzo dzieci nie ma juz, swoich tatusiow i swoich mam. T.Love


Top
 Profile
 
Post new topic Reply to topic  [ 8 posts ] 

Who is online

Users browsing this forum: JAnek,Magdalena Niedzwiecka,bike5@wp.pl (gregor),Adam K. Likantrop,Chyżwar,Marcin Malinowski, 4 guests, wybielanie zębów bielizna męska Bilety lotnicze Gdańsk mp3 download kredyty hipoteczne european credit sklep narciarsko - snowboardowy stres dekoracje kwiatowe Forver Friends Ecopuf


New posts New posts    No new posts No new posts    Announce Announcement
New posts [ Popular ] New posts [ Popular ]    No new posts [ Popular ] No new posts [ Popular ]    Sticky Sticky
New posts [ Locked ] New posts [ Locked ]    No new posts [ Locked ] No new posts [ Locked ]    Moved topic Moved topic
You can post new topics in this forum
You can reply to topics in this forum
You cannot edit your posts in this forum
You cannot delete your posts in this forum
You cannot post attachments in this forum

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group