Witold Witaszewski napisał(a):
>
> aha. jesli tworca sie sensotworczo (cokolwiek to znaczy) natrudzil, to
> znaczy ze naprodukowal mnostwo sensu. czyli mozna domniemywac, ze istnienie
> sensu wnioskujemy raczej z obserwacji istnienia wysilku sensotworczego, a
> nie z obserwacji istnienia sensu.
Tylko wtedy, jeśli nie umiemy sami dostrzec sensu. Wtedy istnienie wysiłku
sensotwórczego pozwala nam zauważyć to, co sami przeoczyliśmy (bo np nie
wiedzieliśmy na co patrzeć, albo byliśmy zmęczeni itd.)
innymi slowy, prosto i na temat, sensowne
> jest nie to, co sensowne, a to co wymeczone. czyli jesli absolwent asp
> wniesie na wlasnych plecach muszle klozetowa i ustawi ja na mount everest,
> to stworzyl dzielo tak sensowne, ze bardziej sie nie da (no bo ile
> sensotworczego wysilku!), a jednoczesnie sztuke wysoka.
Bardzo dobry przykład. Marcel Duchamps w 1917 roku wystawił w galerii
pierwszy ready-made, czyli pisuar klozetowy zatytułowany Fontanna. Wkład
artystyczny Duchampsa do rozwoju sztuki jest niekwestionowany przez nikogo,
kto lepiej poznał zaplecze MYŚLOWE jego dzieł (Fontanna np wywróciła na
głowie cały sposób myślenia o nowoczesnej sztuce).
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl ->
http://www.gazeta.pl/usenet/