Boni Sułkowski napisal(a):
>>>Nie bardzo chce mi się z toba gadać, po tym powyższym 2 zdania = 3
>>>błędy, ale może następująca opowiastka ci nieco rozjaśni:
>>A to bardzo ciekawe, ze w kontekscie dyskusji o przymuszaniu
>>poltoralatka do czegos tam, Ty wyskakujesz z przykladem stosowania
>>przemocy wobec znacznie starszego dziecka.
>
>To jest stosowanie przemocy?
Podasz swoja definicje przemocy?
>No popatrz, strzelałem w ciemno z tym
>permisywizmem, a jednak trafiłem, skoro dla ciebie wyegzekwowanie by
>dziecko naprawiło w miarę swoich skromnych możliwości to, co zniszczyło,
>to przemoc.
Sorki, ale jak zwykle implikacja o wartosci zero. Tobie sie wydaje, ze
jesli z definicji nie stosuje sie pasa w wychowaniu dziecka i
uwzglednia w jego wychowaniu jego rozwoj psychiczny, to od razu mamy
do czynienia z permisywizmem. Innymi slowy, drogi Boni, zdarzalo mi
sie wielokrotnie dawac klapsa dziecku. Ale starszemu. Nie
poltoralatkowi. Bo to nie ma sensu. Co najwyzej uczysz malego, ze
przemoc to jest to normalny sposob postepowania.
Kapiszcze?
>>Nawiasem mowiac nie podales zadnej propozycji.
>
>Moja propozycja? Po paru pierwszych razach jasno dajesz małemu do
>zrozumienia werbalnie, że dana czynność jest IYO do kitu, jak nie
>pomoże, to potem dajesz małemu symbolicznie po tyłku i ściągasz go ze
>stolika, parapetu czy regału. I robisz to tak długo, aż mu się znudzi.
>Najistotniejsze - nie ma prawa dojść do sytuacji, że najpierw znudzi się
>tobie.
To ja jednak wole trzymac te okna zamkniete i narazic sie na
permisywizm, zamiast trzymac je otwarte, pozwolic dziecku wypasc z
drugiego pietra, a potem za to dac mu klapsa.
--
Pozdrowienia, Marcin E. Hamerla
Every day I make the world a little bit worse.