On 2005-09-23 09:47:16 +0200, Marek Krukowski said:
>>>>> Nie czytuję ostatnio GW, ale mam wrażenie, że niepopieranie Miodowicza
>>>>> i fałszerstw dokumentów nie oznacza jeszcze popierania
>>>>> Cimoszewicza nieprawdaż?
>
>>>> Nawet jeżeli wiąże się z całkowitym marginalizowaniem niewygodnych
>>> faktów?
>
>>> Nie wiem jakich.
>>
>> Marek też nie.
>
> Ciągłych pomyłek Cimoszewicza, braku zapowiedzianych pozwów, czy spadku
> jego notowań, na przykład.
Wszystko to bzdura - pisano o pomyłkach, pisano o spadku notowań.
Owszem, nie jako o najważniejszych elementach tej sprawy - bo
najważniejszą jest fałszowanie dokumentów i prawdopodobny udział ludzi
ze służb specjalnych.
> Tak, wiem, że by być wiarygodnym, powinienem przytoczyć godzinowe daty
> wszystkich faktów, łacznie z podawaniem wiadomości przez inne media i
> przez GW, ale niestety mi się nie chce zaglądać jeszcze raz do tego
> szamba. Twoja linia argumentacji opierająca się na założeniu, że co nie
> zostało powiedziane wprost, to w ogóle nie zostało powiedziane,
A skąd. Powiedziano to wprost. Tylko że Ty najwyraźniej chciałbyś tekst
typu:
CIMOSZEWICZ SIĘ POMYLIŁ!!!!
(w środku, małymi literkami, że kwity Jaruckiej to jednak fałszerstwo)
a ja wolałbym tekst
MIODOWICZ POSŁUŻYŁ SIĘ FAŁSZYWKĄ
(choć oczywiście Cimoch rzeczywiście się pomylił)
Jest taka anegdota o tym, jak Bill Gates i Steve Jobs grali w frisbee.
Gates rzucił na aut, frisbee wpadło do Pacyfiku, Jobs nonszalancko
przeszedł po powierchni oceanu i je wyłowił. Następnego dnia headline
news:
GATES THROW EXCEEDS EXPECTATIONS
APPLE CEO UNABLE TO SWIM
Masz, krótko mówiąc, chorą hierarchię - pomyłkę Cimocha uważasz za coś
ważniejszego od ingerencji ludzi ze służb specjalnych w wybory.
--
Youre never too young to have a Vietnam flashback.