Marcin E. Hamerla nadaje:
>Boni Sułkowski napisal(a):
>A teraz ja grzecznie odpowiem i potem sie odwolam do Twojej wiedzy w
>rzeczonym temacie: z tego co ja czytalem ryzyko sie zmniejsza od 20 do
>50%.
Źródło poproszę. Bo w żadnej klasyfikacji jaką widziałem, od WHO
zaczynając po trzeciorzędne sajty w internecie, nikt takich liczb nie
podawał, poniżej czynników na poziomie 100-200% nikt nie jest w stanie
zejść z wiarygodnymi badaniami, dlatego listy otwiera brak ciąży czy
otyłość, a nikt nawet nie wymienia nie/karmienia piersią w poważnych
listach ryzyka, najwyżej w uwagach i gdybaniach.
>Nawiasem mowiac samo urodzenie dziecka rowniez zmniejsza to
>ryzyko.
Właśnie, i to dużo bardziej. Więc dopiero jak pokażesz wiarygodne badania
dla grup karmiące - niekarmiące z wyboru, a nie dla grup karmiące -
niekarmiące z braku ciąży, pogadamy.
>Natomiast ZTCP zaobserwowano, ze w kulturach gdzie z jakichs
>tam wzgledow kobiety znacznie czesciej uzywaja do karmienia piersi
>lewej (kultury kajakarzy czy cos w tym stylu), to w rak czesciej
>pojawia sie w prawej.
Pierwsze słyszę.
>BTW wiedziales o tym, ze rak piersi bardzo czesto dotyka zakonnice.
I korelujesz to właśnie z brakiem karmienia piersią? No jak dla mnie -
bomba.
>A teraz panie Boni, bardzo prosze o Twoja wykladnie w omawianym
>temacie. To znaczy prosze o krotkie zreferowanie co wiesz na temat
>karmienia piersia w kontekscie zdrowia dziecka i matki.
Jw. Nikt w miarę rozsądny nie podaje nic więcej poza ogólnikami w temacie
rak piersi a karmienie bo same karmienie piersią jest zbyt trudno
wyseparować z grup badanych i kontrolnych, a jeśli się nawet próbuje to
wychodzi daleko poniżej czynników otyłości czy ciąży, nie mówiąc o
wczesnym pokwitaniu czy późnym przekwitaniu, ba, poniżej mieszkania w
mieście wychodzi IIRC. Więc pozostają ogólniki i gdybanie. Więc nie ma co
się podpierać elementarną wiedzą bo jej nie ma, pozostają widzimisie i
mody.
FYI - kiedyś risercz zrobiłem w temacie.
Boni
--
Flameem all