>> Owszem, zauważyłam, w jaki sposób film był kręcony. Nadal nie wiem,
>> w jaki sposób czyni to go lepszym od dowolnego innego średnich
>> lotów filmu SF. Ładna i przemyślana oprawa wizualna to dalece
>> nie wszystko.
> Hmm. Wydaje mi się to dość proste. Przemyślana oprawa wizualna,
czyli
> inaczej forma filmu, jest w s-f zjawiskiem rzadszym niż woda na
Saharze.
Może podaj przykład nieprzemyślanej formy filmu sf, bo masz IMHO jakieś
nieortodoksyjne definicje.
> Zresztą nie tylko w s-f, a w kinie średnich lotów nie ma już jej w
ogóle.
> Jest także dla mnie dosyć jasne, że film, jako dzieło sztuki, składa
się
> bardziej z formy niż treści, ponieważ jest medium wizualnym.
To jest twoje zdanie. Dla mnie dosyć jasne, że mało kogo rajcują filmy
typu 2 godzinny zapis zachodu słońca i inne tego typu wyłącznie
wizualne suity.
> I o tym jest
> także film Bigelow, który wypowiada się (i to bez słów - bo w warstwie
formy,
> i dlatego tym niżej kapelusz z głowy, bo im coś jest
niebezpośredniejsze, tym
> jest subtelniejsze, piękniejsze i lepsze)
Tak to można każdy chłam obronić, że subtelny, piękny i lepszy, bo
wypowiadał się niebezpośrednie; tak strasznie niebezpośrednio, że aż
trudno zrozumieć, a już na pewno nie zrozumieli go krytykanci.
> na temat zapośredniczenia
> dzisiejszej wizualności i alienacji jednostki od świata - a więc o
czymś, co
> powinni dobrze znać wszyscy z was, którzy tutaj tłuką w klawiaturę,
zamiast
> wyjść na powietrze i z kimś pogadać n a p r a w d ę. Zresztą, może
dlatego
> nie lubicie Dziwnych dni - bo opowiada o was?
Ty, ale np. ja się z Saddie widziałem wczoraj IRL, a ty z kim z prfsf-f?
Już nawet pomijając szczegół, czy medium typu Usenet alienuje userów od
świata, czy ich kontaktuje ze światem.
>> Nie, coś Ty, naprawdę? Nie chodziło Ci o noszenie reflektorów na
planie?
>Nie, nie chodziło. Jedna z definicji dzieła sztuki, do której się
>przychylam, mówi, że dzieło jest tym lepsze im większy wysiłek umysłowy
>został weń włożony.
Wow. (I zauważ że ten pozornie trywialny wykrzyknik jest dziełem sztuki
porównywalnym z Bazyliką Św. Piotra, Ulissesem Joyca i w ogóle, bo
wysilałem umysł całe swoje 32 letnie życie i właśnie wymyśliłem
Dzieło.
Wow)
>>Istotnie, z tego co słyszałem BR jest produktem straszliwego chaosu. I
jako
>>taki obala Twoje twierdzenie jakoby wielki nakład pracy podnosił
poziom
>>filmu. Podobnie jak robi to El mariacchi.
>El Mariachi to dno na niedzielne popołudnie w TV. Co do BR, to mam
do
>tego taki sam stosunek jak do małpy, która po trzydziestu latach
walenia na
>oślep w klawisze napisała przypadkiem arcydzieło.
A ja myślałem że dobrze jest chociaż spróbować ocenić dzieło w
oderwaniu od autora, jego wysiłków czy przypadków. No ale łatwiej jak
się ma szuflady przypadkowe małpy i wysilone bigelowy, świat sztuki
jest wtedy taki przyjemnie prosty.
>Przynajmniej przeczytałem ten pierdolony artykuł, w przeciwieństwie do
>ciebie.
No ja też w końcu przeczytałem ten pier.. artykuł, żeby zobaczyć co cię
dręczy. Ale ten artykuł jest tylko klasycznym tłumaczeniem co poetka
chciała przez to powiedzieć, co niby z niego wynika dla mojego czy
czyjegoś odbioru nudnawego filmu Bigelow?
>> O, a co to jest literatura wysoka?
> Nic dziwnego, że nie wiecie. W końcu to lista dyskusyjna
science-fiction.
Czyżbyś sugerował że sf i litratura wysoka to kategorie rozłączne? To
może na początek zdefiniuj literaturę sf i literaturę wysoką?
>> No to o co chodzi w Dziwnych dniach?
>Zapraszam do artykułu.
Ty, ale ten artykuł wnosi naprawdę niewiele, coś się go tak uczepił? Bo
opowiada o twoim ulubionym filmie? No to poczytaj sobie o metaforze
Robocopa w
to może ci się przejaśni w paru kwestiach co do Robocopa? Ale przecież
nie uważam że po przeczytaniu choćby setki artykułów o Robocopie zacznie
ci się ten film podobać.
>> BTW. Czy była może jakaś gra komputerowna (nie on-line) na bazie
>> Gwiezdnego Kupca? Taki MOO ale ukierunkowane na handel. Chętnie bym
>> pograł :)
> Raczej nie w stylu MOO, ale debeściackimi gwiezdnymi kupcami były
Elite i
> Frontier (Eliter II).
Kupcami? ;-) Ja jakoś zawsze lądowałem po dłuższej grze jako handlarz
narkotyków z full wypasionym statkiem i statusem fugitive/dangerous czy
jakoś tak ;-)
> Dnia Wed, 9 Jul 2003 13:16:42 +0200, Boni Sulkowski
>> Kupcami? ;-) Ja jakoś zawsze lądowałem po dłuższej grze jako handlarz
>> narkotyków z full wypasionym statkiem i statusem fugitive/dangerous
czy
>> jakoś tak ;-)
> ??? Ciężko było zapchać ładownię dobrze wypasionego statku
narkotykami,
No właśnie o to chodzi, że IIRC były liczone na kg, a ładownia na tony,
więc po zupgrejdowaniu statku, jak ładowni zostawało bardzo mało, to
można było zarobić tylko na narkotykach i gems (liczonych w gramach) ;-)
> słabo dostepne były,
A sorry, to się woziło z tych miejsc gdzie były dostępne do tych gdzie
nie były ;-)))
> ale jako towar dodatkowy podczas przewozu przesyłek
> przy nabijaniu rangi było ok. I jeszcze napęd buraczany był miodzio.
> No i podaj przykład przemyślanej formy filmu S-F,
> bo nieprzemyślany będzie choćby ten pierwszy z brzegu.
Już ci podawali. A mi się wydaje że nad każdym, naprawdę każdym filmem
s-f (i jego formą), jaki nakręcono, choćby był klasy Z, ktoś pomyślał.
>> To jest twoje zdanie. Dla mnie dosyć jasne, że mało kogo rajcują
filmy
>> typu 2 godzinny zapis zachodu słońca i inne tego typu wyłącznie
>> wizualne suity.
> Napisałem bardziej, a nie wyłącznie.
To tego nie wolno ekstrapolować az do wyłącznie? Skoro film działa
bardziej formą wizualną, to najbardziej działa film wyłącznie wizualny,
nie?
> Tak dobrze manipulujesz, że
> mógłbyś pracować w TV.
To jest ad person.
>> Tak to można każdy chłam obronić, że subtelny, piękny i lepszy, bo
>> wypowiadał się niebezpośrednie;
> Jeśli wypowiadał się niebezpośrednio (a skoro się w y p ow i a d a
ł, to
> znaczy że miał coś do powiedzenia), to jest subtelny, a więc piękny, a
więc
> dobry.
Np. pisuar Duchampa??? Jest niebezpośredni, subtelny, piękny i dobry? To
może od razu - jest Absolutem i Ostateczną Rzeczywistością?
>> Ty, ale np. ja się z Saddie widziałem wczoraj IRL, a ty z kim z
prfsf-f?
>> Już nawet pomijając szczegół, czy medium typu Usenet alienuje userów
od
>> świata, czy ich kontaktuje ze światem.
> USENET FAKSYMILUJE RZECZYWISTOŚĆ. Bez dwóch zdań.
NA ZEWNĄTRZ JEST OCEAN. Bez dwu zdań.
>A IRL nie będę się z wami
>spotykał, bo mnie jeszcze obijecie.
>>>> No Pirx taki. Jednoznacznie pozytywny. Czyż nie?
>>> No, przynajmniej klepie po tyłku kobiety.
>> Hm, wydaje mi się że coś pomyliłeś...
> Odruch warunkowy?
No popatrz, jakoś nie pamiętam. Tam Pirx klepie kobiety?
>>> Ale ogólnie nie chciałbym się
>>> przyjaźnić z Pirksem, zdecydowanie zdecydowanie zdecydowanie
>>> zdecydowanie zdecydowanie chętniej z Ijonem Tichym.
>> No nie, dwu sybarytów obok siebie, obaj uparci na maxa?
> W kosmosie oczywiście bez sensu, ale już sobie wyobrażam siebie z
Tichym
> w Szwajcarii (np. w Zermatt), narzekających głośno na to jakie to
> wszystko wokół nas paskudne - zbyt srebrne łyżeczki, zbyt lodowate
> lodowce, zbyt winne winnice, zbyt duchozapierne jeziora, zbyt
eleganccy
> kelnerzy, zbyt puszyste dywany.
Aż tak kompatybilny nie jesteś - on by narzekał na twoje bachory, ale ty
na jego? ;-P
> Ukojeni wzajemnym narzekaniem
> zwijalibyśmy się w kłębuszek na wykrochmalonej poduszce, kłuci w tyłek
> agrafką, którą przypięta będzie Milka z pozdrowieniami od
dyrekcji...
Zobaczysz, skończysz tak jak on, z procesem o zamek...
>> No popatrz, jakoś nie pamiętam. Tam Pirx klepie kobiety?
> Boni, na litość Boską, jak chcesz uruchamiać flejma, to ja bardzo
> chętnie, ale weź sobie ciekawszy temat. Czy Twoją linią natarcia ma
być
> to, że jedną kobietę a nie więcej? No ale jeśli to lubi z jedną, to
> zapewne lubi też z innymi, prawda?
Ty, od tego całego usenetu klapy ci na mózg opadły??? Pytam się bo
akurat nie pamiętam (dziwne skądinąd), a nie zaraz tam jakieś natarcia
czy flejmy.
>> Aż tak kompatybilny nie jesteś - on by narzekał na twoje bachory, ale
>> ty na jego? ;-P
> Dokładnie! Siedząc na tarasie hotelu patrzylibyśmy na dzieci radośnie
> baraszkujące w cieniu Matterhorn i grzechocząc kostkami lodu w
> szklankach z 17-letnim islay single malt spieralibyśmy się, kto z nas
ma
> cięższe życie...
No fakt, tak się spierać to można aż do śmierci z przepicia ;-)
Post subject: Re: Matrix:revolutions - ciekawa sugestia w trailerze ?
Posted: 2003-07-11 13:29:29
Replies: 3 Views: 2047
Marcin Kruszy wrote in message news:2720-
> Sprawdza się w sytuacji, gdzie nie ma za bardzo miejsca na klasyczna
> klawiaturę. Np. na hali produkcyjnej.
Mam odmienne zdanie. Mam coś kilkadziesiąt pulpitów dotykowych, od
prostych do PLC po full wypasione SVGA. I jednak wolę (i przeważnie
operatorzy też) przyciski lub klawiatury.
>> Ty, od tego całego usenetu klapy ci na mózg opadły??? Pytam się bo
>> akurat nie pamiętam (dziwne skądinąd), a nie zaraz tam jakieś
natarcia
>> czy flejmy.
> Stąd moje niedowierzanie :-). Jak można zapamiętać jakieś setaury i
> mumsy, a zapomnieć klaps w tyłek, i to nawet mocny :-)
No dobra, to ja wieczorem odmaszeruję do półki z Lemem.
BTW Lema - wpadła mi w ręce fajna książczyna (coś koło 900 stron)
Systemy uczące się P. Cichosza. Autor jest dla mnie maestro, rozbroił
mnie i mam od wczoraj totalną głupawkę, bo dał do rozdziałów motta z
Floydów i z Lema. No jak to brzmi:
1.Uczenie się w ujęciu algorytmicznym
Welcome my som, welcome to the machine
Zbieram skarby wiedzy, gdyż takie jest moje zamiłowanie życiowe,
płynące z wyższego wykształcenia i praktycznego wglądu w istotę rzeczy
(...)
czy:
5. Metody probabilistyczne
By chance two separate glances meet
Niezorientowani w ogólnej teorii nieprawdopodobieństwa po dziś dzień
zapytują, czemu właściwie Trurl uprawdopodobnił smoka [itd] (...)
albo:
7. Przekształcanie atrybutów
You raise the blade, you make the change,
You re-arrange me till Im sane
Algorytm potwora przewidywał kolejne transformacje we wszystkie
wcielenia
Wojciech Orlinski wrote in message
news:20030711171809662+0200@igel.gazeta.pl...
> In Jan Rudziński wrote:
>
>>> No, przynajmniej klepie po tyłku kobiety.
>> To wolisz podejście do kobiet Hala Bregga?
> Szczerze mówiąc, tak - zwłaszcza że nie wiadomo, co oni robią z tą
babką
> po wypiciu perto.
??? A dzieci ci bocian przyniósł? Nie? To czego jeszcze nie wiesz?
Wojciech Orlinski wrote in message
news:20030714105648613+0200@igel.gazeta.pl...
> In Boni Sulkowski wrote:
>
>>>> To wolisz podejście do kobiet Hala Bregga?
>>> Szczerze mówiąc, tak - zwłaszcza że nie wiadomo, co oni robią z tą
>>> babką
>>> po wypiciu perto.
>> ??? A dzieci ci bocian przyniósł? Nie? To czego jeszcze nie wiesz?
> Perto jest potrzebne do samego tylko płodzenia dzieci? W samym
płodzeniu
> nie ma chyba nic agresywnego?
Ale o co ci chodzi? Przecież jasne że Hal i Aen IIRC uprawiali seks. To
czego ci brakuje w tych scenach, sadomaso?
>>> Ach, czasem zazdroszę po prostu tych pionierskich czasów przełomu
>>> ustrojów.
>> Czegoś konkretnego w tych pionierskich czasach? Czy tak w ogóle
>> atmosfery chaosu, prowizorki, czy-leci-z-nami-pilot etc? :)
> Mit założycielski dzikiego zachodu :)
Na zbowidowską mitologię pomaga jak sobie człowiek konkrety przypomina,
a nie tylko luźne mity. Pomaga jak się znajdzie ogryzek stołu
bilardowego przytarganego z Nowego Jorku do Big Whiskey, który poszedł
na opał w 1877; albo jak się znajdzie kartkę na mięso z 1989, co mi się
w sobotę zdarzyło.
Post subject: Re: Matrix:revolutions - ciekawa sugestia w trailerze ?
Posted: 2003-07-14 14:58:25
Replies: 12 Views: 1679
Bartosz Iwanowski wrote in message
>> Nie widziałeś nigdy wykresu gdzie był jeden słupek (mniejszy)
>> na drugim (większym) ? Coś takiego często się widuje i wcale nie
>> potrzeba do tego alpha blendingu.
> Ja widziałem. I widziałem jeszcze jak niektóre dane z serii są
mniejsze
> a niektóre większe od serii w tle. I wtedy półprzezroczyste słupki
> by się przydały.
Ale to chyba dwie krzywe przecinające się tu i ówdzie wystarczą? 8-)
You can post new topics in this forum You can reply to topics in this forum You cannot edit your posts in this forum You cannot delete your posts in this forum You cannot post attachments in this forum