>> Zagiales mnie, to jak chocby ... glosujesz?
>
> Legitymacja (tak, można, wystarcza cokolwiek )/prawo jazdy
> (praktycznie zawsze mam przy sobie). Zresztą radzę zainteresować się
> prawem, wymagania dowodu osobistego nie ma praktycznie nigdzie, jest
> dokument stwierdzający tożsamość.
USTAWA
z dnia 10 kwietnia 1974 r.
o ewidencji ludności i dowodach osobistych.
(jednolity tekst)
Rozdział 8
Dowód osobisty
Art. 32. (skreślony).
Art. 33. Dowodu osobistego nie wolno zatrzymywać, z wyjątkiem
przypadków określonych w ustawie.
Art. 34. 1. Osoba będąca obywatelem polskim i zamieszkała w
Rzeczypospolitej Polskiej jest obowiązana posiadać dowód osobisty:
1) od ukończenia 18 roku życia,
> Znajoma pojechała kelnerować i opowiadała potem, że pierwszy dzień
> spędziła na poszukiwaniu mahłojn, które miało być w selah. Zdanie
> brzmiało, z benefitem hindsightu, prawdopodobnie srgpu zr jvar
> sebz gur pryyne . Tak ją to zainspirowało, ze wyszła za
> Irlandczyka a magisterkę obroniła ze specyfiki irlandzkiego angielskiego :)
Wyjście za mąż za Irlandczyka mi jednak pewnie nie grozi ;) aczkolwiek
sam jestem strasznie ciekawe, jak moje RP, dzielnie trenowane od
przedszkolnych niemal lat, sprawdzi się w praktyce.
Czy w zachodnich skrawkach Wyspy mówią jeszcze ,,gorzej, czy może, dla
odmiany, bardziej zrozumiale...?
>>>>> drogie w eksploatacji. I też zwalniają wymianę pasażerów, więc
słabo
>>>>> się nadają jako remedium. Bramki też zwalniają. Przypominam, nie
>>>> Hmm. Byłeś w Grecji? Tam to jakoś działa.
>>>
>>> Na wszystkich liniach? W dużym mieście?
>>
>> W dużym mieście nie. Ale dyskusja zdryfowała w stronę PKS :)
>
> Na podmiejskich i międzymiastowych to akurat sprawdzanie/sprzedaż
> biletów przy wejściu jest normą :)
No, akurat w Dublinie sprzedaż na miejscu od kierowcy funkcjonuje na
wszystkich liniach miejskich. I jakoś specjalnie to niczego nie spowalnia.
(No, mnie się udawało spowalniać gdy najpierw z kierowcą dyskutowałem
przez
minutę o tym, gdzie mamy wysiąść, a potem przez kolejną minutę
odliczaliśmY
pracowicie centy :-> )
>>> Na podmiejskich i międzymiastowych to akurat sprawdzanie/sprzedaż
>>> biletów przy wejściu jest normą :)
>>
>> No, akurat w Dublinie sprzedaż na miejscu od kierowcy funkcjonuje na
>> wszystkich liniach miejskich.
>
> Wyłącznie/głównie?
Bilety jednorazowe wyłącznie w ten sposób. Wielorazowe kupujesz gdzie
indziej
i walidujesz samemu przy wejściu.
>> I jakoś specjalnie to niczego nie spowalnia.
>
> Wiesz, bilety ogólnie to teraz już nawet w Warszawie się nauczyli w
> pojazdach sprzedawać. Też nieszczególnie spowalnia, ale i gapowiczów
> jakby mało eliminuje. :>
Ten system dubliński jest o tyle sprytniejszy, że kierowca nie ma
fizycznej możliwości wydania reszty. Wrzucam monety przez taką pionową
szparkę, on coś wciska w swoim giźmie i oddzierasz sobie wydrukowany bilet.
>> którym żyje - for example: Za chwilę skończę studia i będę musiał
się
>> rozejrzeć za prawdziwą pracą, a nie odwalanymi dorywczo fuchami. No i
>> jeśli znajdę pracodawcę, który zapłaci mi 2kzł, to będę bardzo
>> zadowolony, bo widzę, że na tle pieniędzy zarabianych przez osoby z
>> otoczenia takie wynagrodzenie w łódzkich (nawet nie polskich, a
>> łódzkich) warunkach za to, co mogę zaoferować (brak doświadczenia i
>> umiejętności), to bardzo godziwa zapłata.
>> Ale gdybym te śmieszne ~450 Euro porównał do zarobków we Francji czy
>> Niemczech...? Ile bym tam zarobił? 3x tyle? 4x? Więcej?
>> Ale jakoś nigdzie się nie wybieram.
>
> Właściwie dlaczego? Pytam z autentycznego zaciekawienia i próby
> zrozumienia postaw młodzieży z wyżu.
Serdecznie przepraszam za odkopywanie archiwalnego postingu, ale ostatnie
trzy miesiące spędziłem właśnie na dorabianiu za granicą i do sieci
miałem
cokolwiek limitowany dostęp.
Po tych trzech miesiącach, spędzonych zresztą z TŻ, wiem tyle, że bardzo
ciężko byłoby mi wyjechać gdzieś, gdzie nie mógłbym już sobie pozwolić
na
wypad raz na miesiąc/półtora do kraju; Irlandia już jest właśnie za
daleko.
Dopiero wyjechawszy zorientowałem się naprawdę, jak bardzo wsiąkłem w
towarzystwo i przyjaciół tutaj posiadanych, jak sentymentalnie myślałem o
knajpie, gdzie raz/dwa razy w tygodniu spotykam się ze starymi znajomymi, jak
(pomimo dobrych księgarń w Dublinie) marzyła mi się wycieczka do empiku,
etc, etc
etc. Beczkowy Guinness jest, obviously, rewelacyjny, ale to jeszcze wszystkiego
nie zastąpi.
Natomiast nie wiem jak możesz jeść full English/Irish breakfast. Przecież
tam nie
ma jednej dobrej rzeczy :->
> In Jarek Hirny wrote:
>
>> Po tych trzech miesiącach, spędzonych zresztą z TŻ, wiem tyle, że
>> bardzo ciężko byłoby mi wyjechać gdzieś, gdzie nie mógłbym już sobie
>> pozwolić na wypad raz na miesiąc/półtora do kraju; Irlandia już jest
>> właśnie za daleko.
>
> A te wszystkie tanie linie lotnicze?
...wymagające siedmiu godzin czekania na przesiadkę na Charleroi...
>> Natomiast nie wiem jak możesz jeść full English/Irish breakfast.
>> Przecież tam nie ma jednej dobrej rzeczy :->
>
> Jest dużo cholesterolu.
Ale bardzo niesmacznie podanego. Nie no, ja jednak jestem zwolennikiem
zjedzenia na śniadanie jakichś płatków z jakimiś bakaliami i dużą
ilością
mleka. Dlatego przy ich śniadaniach bardzo źle się czułem. :->
>> > Po tych trzech miesiącach, spędzonych zresztą z TŻ, wiem tyle, że
>> > bardzo ciężko byłoby mi wyjechać gdzieś, gdzie nie mógłbym już
sobie
>> > pozwolić na wypad raz na miesiąc/półtora do kraju; Irlandia już jest
>> > właśnie za daleko.
>>
>> A te wszystkie tanie linie lotnicze?
>
> Ujmijmy to tak. Bezposredniego taniego do Warszawy nie ma. Roznica
No, to jest nie do końca prawda. Wracałem Aer Lingusem za 82E (all
inclusive).
Dublin-Warszawa, bezpośrednio. I to na Terminal 1, nie Etiudę. ;)
,,Jedyna wada to to, że musiałem się sporo naklikać, żeby takie tanie
połączenie znaleźć; byłem, na szczęście, dość elastyczny terminowo. I,
pewnie, gdybym nie kupował na miesiąc wcześniej, tylko na tydzień, to
takiej oferty bym nie znalazł.
>> Nie no, ja jednak jestem zwolennikiem zjedzenia na śniadanie jakichś
>> płatków z jakimiś bakaliami i dużą ilością mleka. Dlatego przy ich
>> śniadaniach bardzo źle się czułem. :->
>
> To Ci daje kopa glukozowego, ale bardzo krótkotrwałego. Nie na cały
> dzień.
A po co mi na cały dzień? 3-4h po śniadaniu mogę zjeść jakieś warzywo,
czy owoce, czy coś. A niedługo potem jest już lunch i dinner, gdzie bez
solidnej porcji solidnego mięsa to już się nie obędzie. :->
Na dobrą sprawę, to ja w ogóle mogę nie jeść śniadań i dobrze mi z tym.
Płatki/mleko to jest kompromis między rozsądkiem i emocjami.
Post subject: Re: Koniec ludzi (z braku elektryki) kontratakuje
Posted: 2004-09-27 13:12:41
Replies: 46 Views: 1470
On 2004-09-27, Boni Sułkowski wrote:
> Wojciech Orlinski nieopatrznie wrotuje:
>>A już stereo
>>to sprawa zupełnie nie do przeskoczenia - chyba że uznamy za rozwiązanie
>>wożenie ze sobą kwartetu smyczkowego...
>
> No. Tu nie ma co polimeryzować - bez prądu z muzyki zostają tylko
> zaśpiewy (szanty?) w wykonaniu kierowcy i pasażerów. I banjo (TM
> Trzech panów w łódce ;-).
Ej no, bez przesady. Fonograf Edisona nie był na prąd, a korbkę do
kręcenia możnaby podpiąć pod silnik.
Swoją drogą, taki samochód (ale w jednym egzemplarzu!) bez prądu, z klimą,
stereo, pilotem, automatycznie opuszczanymi szybami i wszystkim innym byłby
bardzo fajny, w sumie. To znaczy można by go spieniężyć za bardzo fajną
ilość pieniędzy. :->
Post subject: Re: Koniec ludzi (z braku elektryki) kontratakuje
Posted: 2004-09-28 12:26:05
Replies: 21 Views: 1107
On 2004-09-28, Andrzej Jarzabek wrote:
> W tym, o co pytałem i na co odpowiedziałeś nienajmądrzej. Można
> przesyłać światło światłowodem, siur. Jak cchesz zbudować urządzenie,
> które sygnał ze światłowodu przełoży na impuls mechaniczny?
No, światło, czyli fotony. Fotony, jak wiadomo, zapieprzają bardzo
szybko, więc siłą rzeczy mają duży pęd. I teraz jak taki foton weźmie i
uderzy w blaszkę, to ta blaszka się odegnie. Alboco innego. A dalej to
już proste przecież.
> Mniej więcej od kiedy jest wydawana przez Agorę, zrobiła
> się bardziej obrazkowa i ograniczyła się do przystępniejszych
> i bardziej efektownych tematów. Kupiłem jeszcze z rozpędu
> kilka numerów i zrezygnowałem. Takie pismo też jest potrzebne
> i dobrze, że jest na rynku, ale mogłoby być obok starej WiŻ,
> a nie zamiast.
Ano, mam tak samo. Teraz jeszcze czytam Świat Nauki i on jest niezły,
aczkolwiek brakuje mi bardzo polskich odpowiedników takich pism, jak
Science et Vie albo La Recherche. Które to są mi regularnie podtykane
pod nos i, choć mój francuski jest kiepściusieńki, to i tak robią na
mnie bardzo pozytywne wrażenie.
SD, mam wrażenie, że nawet w UK nie ma takich pism. Albo przynajmniej
nie docierały do sąsiada zza morza.
Post subject: Re: Koniec ludzi (z braku elektryki) kontratakuje
Posted: 2004-09-30 22:22:47
Replies: 12 Views: 2411
On 2004-09-30, Wojciech Orlinski wrote:
> Bez all wheel drive, limited slip differential i dual-range transmission
> pod Warszawą się ciężko żyje, zawsze to powtarzałem (pewnie da się
> wyguglać od kiedy).
E, nie wszędzie. Michałowice pozdrawiają Warszawę.
(To jest taka osada przed Piastowem. I mamy WKD! (; )
>> 1. Zdanie zaczyna się wielką literą
>> 2. Zdanie kończy się kropką
>> 3. W Usenecie prośby nie piszcie na ten temat kończą się zabiciem
>> śmiechem
>
> Chłopie, ja za to chciałbym zobaczyć jak stawiałeś swoje pierwsze kroki
na
> grupie. Więc proszę EOD!!!!
(,,Karmić? Nie karmić? Oto jest pytanie / Jest li w istocie
szlachetniejszą rzeczą / znosić postingi zawistnego autora / czy też
stawiwszy czoła morzu offtopików / przez upór wybrnąć z niego. Odpisać,
splonkować i na tym koniec)
Post subject: Re: Koniec ludzi (z braku elektryki) kontratakuje
Posted: 2004-10-05 12:12:55
Replies: 13 Views: 866
On 2004-10-05, Ewa Pawelec wrote:
>> A takie rozwiązania (autem do przedmieść, potem tylko komunikacja
>> publiczna) są też realizowana w wybitnie turystycznych miejscach. Np
>> któryś z tych słynnych kurortów narciarskich (Laax? Davos?) tak ma. I
>> dobrze.
>
> W mnostwie miejsc tak probuja, chociazby u mnie w Orleanie. Specjalne
> parkingi przy stacjach, tansze bilety dla takich co tam zaparkuja itd.
W Warszawie też! WKD, ta kolejka dojazdowa dla części miasteczek
podwarszawskich, ostatnio uruchomiła coś takiego przy kilku swoich
stacjach. Niestety, nie przy tej na której zawsze wysiadam, więc nie
jestem w stanie powiedzieć, czy ludzie z tego korzystają. :-)
You can post new topics in this forum You can reply to topics in this forum You cannot edit your posts in this forum You cannot delete your posts in this forum You cannot post attachments in this forum