Post subject: Nowa książka pani Lackey na naszym rynku :>
Posted: 2003-07-23 10:49:22
Replies: 64 Views: 1851
Jakub Lisowski napisał(a) w :
> Dnia Tue, 22 Jul 2003 17:48:15 +0200, Sherill
> napisał:
>> Witam. Zacznę od przywitania się grzecznie jako, że jestem tu nowa.
>
> W sumie to się pisze na jakiś temat, a nie na powitanie.
Czepiasz się. Rzucenie przywitania przy okazji pierwszego listu na grupę,
to całkiem ładny zwyczaj.
>> niestety nie wiem) ukaże się na naszym rynku pierwszy tom Sowiej
Trulogii
>> Mercedes Lackey. Wiadomość mam nadzieję radosna dla wszystkich fanów.
>
> I nie spamuje.
Wiadomość jak najbardziej TG, a może nawet bardziej w porównaniu z
nioektórymi tutejszymi dyskusjami.
Post subject: Nowa książka pani Lackey na naszym rynku :>
Posted: 2003-07-23 11:26:33
Replies: 64 Views: 1851
Jakub Lisowski napisał(a) w :
> Dnia Wed, 23 Jul 2003 10:49:22 +0200, Piotr Kapis
> napisał:
>> Jakub Lisowski napisał(a) w :
>>
>>> Dnia Tue, 22 Jul 2003 17:48:15 +0200, Sherill
>>> napisał:
>
>>>> niestety nie wiem) ukaże się na naszym rynku pierwszy tom Sowiej
Trulogii
>>>> Mercedes Lackey. Wiadomość mam nadzieję radosna dla wszystkich fanów.
>>>
>>> I nie spamuje.
>>
>> Wiadomość jak najbardziej TG, a może nawet bardziej w porównaniu z
>> nioektórymi tutejszymi dyskusjami.
>
> Na stronie Zyska w zapowiedziach nic nie ma, równie dobrze można by
> napisać, że Zysk planuje wydać kolejnego Martina.
Czy w zapowiedizach nie musieliby podać już jakiegoś, choćby
przybkluiżonego terminu? Tymczasem z tej wiadomości wynika, że mają zamiar
to wydać, czyli być może już uzyskali prawa do polskiego wydania, ale
jeszcze nie dali tłumaczowi, etc. Nie są w stanie podać terminu.
>
> Puściłem w googla, kolejna trylogia będąca podcyklem.
> Jeżeli miałbym to kupić, to poczekam na tanią książkę, podobnie jak
> teraz planuję zrobić z sequelem Szakala z Nar.
Ja też nie planuję tego kupić, bo nie znam twórczości pani Lackey. Ale
gdybym ją lubił, pewnie ucieszyłaby mnie ta wiadomość. Poza tym nie kupisz
w taniej książce, jeśli nikt tego wcześniej nie wyda. :-)
>>> Można kupić gdzieś nowy OS, non-GUI, do komputera klasy PC?
>>
>>Przecież Windows mają konsolę tekstową. Da się pod nimi spokojnie
odpalić
>>progamy napisane w assemblerze.
>
> Assembler jest przeciez ortogonalny do GUI / konsoli.....
No i? Czy to w czymś zmienia fakt, że programy napisane w assemblerze daje
się uruchomić pod Win? Nie ma więc potrzeby kupowania Nowego OS, non-GUI,
do komputera klasy PC.
> Piotr Kapis wrote in message
>
>> No i? Czy to w czymś zmienia fakt, że programy napisane w assemblerze
> daje
>> się uruchomić pod Win? Nie ma więc potrzeby kupowania Nowego OS,
>> non-GUI,
>> do komputera klasy PC.
>
> Potrzeba jest, jeśli chodzi ci o nieco więcej niż hello world.
E tam. Ja się oczywiście zgodzę, że modelowanie DNA w assemblerze to, jak
się wyraził Janek Rudziński, hardcore, ale jeśli to miałoby być coś
prostego, w trybie tekstowym, to GUI nie jest ci do niczego potrzebne i
podstawy assemblera (no, może ciut więcej niż podstawy) mogą wystarczyć.
A tak swoją drogą, napisanie czegoś w C czy Fortranie tak, żeby wyskoczyło
pod GUI, też by raczej wymagało znajomości czegoś więcej niż podstaw.
> Cześć wszystkim
>
> Piotr Kapis wrote:
>>
>>
>>> Ok. Tylko że np. podstawy assemblera teoretycznie są bardzo użyteczne i
>>> wystarczają do obsługi sprzętu i I/O. Ale nie w nowomodnych OS.
>>
>> Znaczy, tych z 1988? Bo z tego roku pochodzi książka.
>
> Z 1998, mimo wszystko. Natomiast autor jest inżynierem rolnictwa i
A, to przepraszam. Opisując książkę wspomniałeś rok 1988. Pewnie zwykła
literówka, ale zmienia nieco dyskusję.
> edukację fachową pobierał gdzieś koło 1980 roku...
Zresztą to nie ma aż takiego znaczenia. W 1998 nowością był win98. Nie
wiem
jakie wtedy systemy obowiązywały na Crayach, ale sądzę że i dla Crayów
pięć
lat, które minęło od tego czasu to sporo.
caesar@joanna.jfedor.org (Pawel Aleksander Fedorynski) napisał(a) w
:
>> Ech, btw, w tych przyrównaniach była największa pułapka przy przesiadce
>> z Pascala na C - ile razy się wpisuje = zamiast == w jakimś warunku i
>> TO DZIAŁA (tylko źle)
>
> Naprawdę istnieją jeszcze kompilatory które nie dają warninga?
Nie wiem jak w C, ale ja miałem z tym problemy w PHP. Kilka razy zdażało mi
się wyłapać w kodzie błąd, polegający na napisaniu If x=y zamiast x==y.
A w PHP kompilator nie daje warningów. :-)))
Post subject: Szukam do kupienia 1 tomu Barrayar L. M. Bujolda...
Posted: 2003-07-29 15:23:23
Replies: 109 Views: 1631
Godryk napisał(a) w :
> Piotr Kapis odzywa się do nas w te słowa:
>> Godryk napisał(a) w :
>>> Boerst, który zderzył się z Księżycem, jako wijący się kłąb bez
hauby -
>> Że co? Ten człowiek właśnie przywalił w księżyc na egzaminie. Nie
żyje.
>> Naprawdę dziwi cię, że jego organizm zareagował w tak skrajny sposób?
>
> Przecież przywalił na niby, nie naprawdę. Organizm zareagował? Czy
psychika
Co z tego? Właśnie leci na spotkanie śmierci, próbuje coś zrobić, ale mu
nie wychodzi, ginie. Czy człowiek w tej sytuacji nie ma prawa zareagować
właśnie w taki sposób?
> prymusa nie wytrzymała?
Pewnie nie wytrzymała. Co w tym karykaturalnego, mało wiarygodnego?
>> Tia. Wysyła człowiekowi wiadomość, z której jasno wynika że tamten
jest
>> odpowiedzialny za śmierć wielu niewinnych, wynikiem czego jest
samobójstwo.
>
> Zdaniem Lema Pirx ma być jedynym sprawiedliwym - tylko czemu robi to tak
> teatralnie?
Nigdy nie odbierałem Pirxa w ten sposób. Tak naprawdę on dla mnie nigdy nie
był głównym bohaterem. Opowieści o pilocie Pirxie tak naprawdę próbują
opowiedzieć na pytanie, co to znaczy być człowiekiem, czasami za przykład
stawając prawdziwych ludzi, a czasami roboty (ten, który poszedł w góry i
spadł).
>> Każe zezłomować Terminusa, jedynego świadka katastrofy, która się
wydarzyła
>
> ...i całkowicie niewiarygodnego ...
To może od razu wyrzućmy na śmietnik kroniki Galla Anonima? tamten jest
jeszcze bardziej niewiarygodny, bo nie zapisywał niczego mechanicznie,
tylko był człowiekiem i kierował się własnymi sympatiami i antypatiami.
>> jakiś czas wcześniej. Oszukuje na egzaminie. Klepanie kobiet po tyłku to
>
> ...no, nic poza klepnięciem nie umie...
Wielu innych ludzi też nie.
>> a znających go traktuje łaskawiej i student, który ściga się z
> ^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
>> kalkulatorami na obliczenia. tacy ludzie żyją wśród nas.
> ^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
> ??? ;-)
No, ja niedawno na statystyce, przy obliczaniu momentów stwierdziłem że nie
warto czekać, aż koledzy policzą takie drobnostki, jak drugie czy trzecie
potęgi liczb typu 1,2. Co prawda posiłkowałem się kartką i długopisem, a
nie liczyłem w pamięci (wybaczcie, nie jestem doskonały), ale i tak
stanowiło to kawał dobrej zabawy.
> Cóż, mogę się zgodzić z tezą, że Pirx miał być sympatycznym
fajtłapą. Ale
> czy to go czyni wiarygodnym psychologicznie pilotem statków kosmicznych?
> Hm.
Wg. mnie całkiem wiarygodnego. To że jest uczciwy i nie umie zadawać się z
kobietami nie ma negatywnego wpływu na jego zdolności pilota. W
opowiadaniach widać wyraźnie, że Pirx posiada jednak pewną wiedzę i
kompetencje, szkoła zdołała nauczyć go m.in. trochę pewności siebie. Umie
dowodzić podwładnymi, jest świadom swoich umiejętności i wie jak je
wykorzystywać. I tylko co chwila musi podejmować jakieś decyzje, czasami
robi to źle, ale właśnie dlatego jest człowiekiem.
Post subject: Szukam do kupienia 1 tomu Barrayar L. M. Bujolda...
Posted: 2003-07-30 14:34:23
Replies: 109 Views: 1631
W dniu Tue, 29 Jul 2003 23:36:41 +0200, osoba Godryk napisała na
pl.rec.fantastyka.sf-f:
>> Pewnie nie wytrzymała. Co w tym karykaturalnego, mało wiarygodnego?
>
> To, że najpierw Boerst jest przedstawiony jako prymus, a potem nagle
> przywala w Księżyc. Taki deus ex.
Chwila. Przecież Boerst przywala w księżyc właśnie dlatego, że jest
prymusem. Zawsze kuł i ma wiedzę podręcznikową, ale nie potrafi
improwizować. Pirx z kolei musiał sobie radzić sam i bardziej wierzy we
własne umiejętności niż wiedzę.
> Przecież nie chodzi tu o zmyślanie, tylko o fakt, że żaden sąd nie
> dopuściłby jako dowodu majaczeń robota. Majaczeń, bo te pseudoosobowości
> nie są zapisem, tylko rozwijają się według jakichś niepojętych praw,
więc
> nie ma żadnej pewności, że odtwarzany przez nie przebieg wypadków jest
> prawdziwy.
Tak mnie ostatnio nachodzi, żeby przypomnieć sobie Pirxa (mój ulubiony Lem)
i chyba będę musiał. IIRC to Terminus nie rozwijał w sobie
pseudoosobowości, tylko losowo odtwarzał zapamiętane echa komunikacji
między uwięzionymi członkami załogi, zakodowanej Morsem. I sąd nie miał
tu
chyba nic do rzeczy. Chodziło o to, że nikt tak naprawdę (znowu IIRC) nie
znał szczegółów katastrofy, a Terminus był jedynym śladem. Z jednej
strony
rozumiem Pirxa, chciał przynieść ukojenie duchom ofiar, które ciągle
rozmawiały dzięki Terminusowi. Ale z drugiej, to przecież jedyne źródło
wiedzy na ten temat, wiedzy może i trudnej do odtworzenia, na pewno
niekompletnej, ale jednak wiedzy.
>> Wielu innych ludzi też nie.
>
> Touche... ;-) Ja nie umiem nawet klepnąć...
Jak i ja. Ostatnio zebrałem się na odwagę i poprosiłem dziewczynę do
tańca.
:-)
> A wiesz, jakie predyspozycje psychiczne powinien mieć pilot wojskowy? Czy
> ogólnie, zawodowy. Raczej nie szuka się tam ludzi zbyt ulegających
> refleksjom; przede wszystkim chodzi o ludzi pewnych siebie, szybko
> podejmujących decyzję, zdolnbych do uczenia się na pamięć wszystkich
> instrukcji i regulaminów. Za numer z zastopowałbym... przedstawiłbym się
> im prawdopodobnie pilot zostałby natychmiast wykopany na pierwszy z brzegu
> trawnik.
Widzę, na czym polega problem. Cierpisz na nadmiar wiedzy.
Mnie denerwuje, gdy widzę coś na czym się znam, kompletnie sknocone na
filmie czy w książce, ale o pilotach wojskowych nie mam pojęcia. Pirx jest
dla mnie wiarygodnym człowiekiem, a pilot to tylko jego zawód. Owszem, Pirx
jako nie-pilot byłby kimś innym, miałby przygody, ale zachowywałby się
pewnie tak samo.
> refleksja pozostawiona jest czytelnikowi. Bohater tylko działa, owszem,
> podejmuje decyzje, ale nie wiemy, z czego one wynikają. Pod tym względem
> najbardziej zresztą prawdziwą postacią jest IMO dowódca
Niezwyciężonego.
A musimy wiedzieć? Jego decyzje wynikają z charakteru, a ten kształtował
się przez całe życie. Na pewno miały ne niego wpływ różne wydarzenia,
ale
być może żadne nie było na tyle ważniejsze od innych, żeby je
wyróżniać? A
opisywanie całego życia Pirxa, od narodzin, minuta po minucie, chyba nie ma
sensu.
--
Codiac http://strony.wp.pl/wp/pkapis/
stan@syjon.fantastyka.net (Stanislaw W. Czarnecki) napisał(a) w
:
> In article ,
> Godryk wrote:
>>Eryk Remiezowicz odzywa się do nas w te słowa:
>>> Użytkownik Wojciech Setlak napisał w
>>> wiadomości news:3F2A55F2.67A32753@axelspringer.com.pl...
>>>> Mikolaj Machowski skribbit:
>>>>> Wojciech Orlinski napisał:
>>>>> > In Jakub Erpegis Osiejewski wrote:
>>>>> >> Marcin E. Hamerla mówi:
>>>>> >>> Jakub Erpegis Osiejewski napisal(a):
>>>>> >>>>>> Najlepsze jest zdecydowanie tlumaczenie Jerzego Łozińskiego. Ma
>>>>> >>>>>> swoj klimat.
>>>>> >>>>> Klimat ? chyba lasku Bolońskiego.
>>>>> >>>> Bulońskiego raczej.
>>>>> >>> Twierdzisz, ze kolo Bolonii nie ma zadnego lasu?
>>>>> >> Pewnie ze nie ma, niemcy rzydom sprzedali.
>>>>> > Niemcy to raczej las koloński.
>>>>> I widzisz jacy dranie? Cudzy las sprzedali!
>>>> I na wodę przerobili.
>>> Na wodę to akurat przerobiono las kiloński
>>
>>Masz na myśli kilwater?
>
> A jest taka? ja slyszalem tylko o aqua vita.
Ale Vit to chyba nie jest niemickie imię? Coś kręcicie.
> czeŚĆ,
> ... a dzień taki sam u nas jak u Was,
> napisał Marcin E. Hamerla na pl.rec.fantastyka.sf-f do nas:
>
>>>Ale tylko do pewnej wartości odchylenia.
>>>Potem wrzask prawie natychmiast zniknie.
>> Widac, ze nie wiesz jak sie dzieci kapie.
>
> Nie załapałeś.
>
> W takim razie specjalnie dla MEHa tłumaczenie mojego czarnego
> pokręconego poczucia humoru zawartego w powyższym skojarzeniu:
> Mnie chodziło o to jak by się dzieci gotowało.
Ewentualnie mroziło. Ale to może lepiej nalać żelatyny do wanny?
You can post new topics in this forum You can reply to topics in this forum You cannot edit your posts in this forum You cannot delete your posts in this forum You cannot post attachments in this forum