Wita!m
Mysle, ze przenoszenie sie w czasie w celu poprawienia pewnycych rzeczy z
przeszlosci jest raczej kiepskim pomyslem, poniewaz wszystkie rzeczy, te
dobre i te zle, jakie Cie w zyciu spotkaly sprawily, ze jestes taki, jaki
jestes. Np. niepowodzenia powoduja, ze stajemy sie wrazliwsi. Nawet jesli
spotkalo kogos cos zlego, to jesli ta osoba ma dobre serce, to jednak bez
tego zlego ta osoba nie bylaby soba.
Witam!
Z okazji, ze krytyka literacka w tych czasach juz prawie nie istnieje
prosze was na grupie o kilka slow na ten temat. Opowiesci z Wilzynskiej
Doliny Brzezinskiej? Dobre, slabe, ciekawe, nudne? Warto kupic?
Witam!
W poznanskiej ksiegarni Akwarela natrafilem na kontynuacje Bladerunnera
Dicka, ktore dopisal K. W. Jeter: Bladerunner 2: Dzien rozliczenia. i
BR3: Noc replikantow. Czy ktos was moze wie, czy istnieja dalsze czesci?
Jesli tak, to ile jeszcze :) i jakie tytuly?
No, z jednej strony szkoda, bo myslalem, ze moze ktos inny, jakis lepszy
autor jeszcze probowal kontynuowac pomysl Dicka. Jeter naprawde nudzi i
chyba meczyl sie przy pisaniu tych kontynucjai :). Ale musze przyznac, ze
zakonczenie z BR2 bylo swietne (przynajmniej dla mnie). Gdy tamta Tyrell
oszukala Deckarda i podszyla sie pod jego dziewczyne, a nastepnie
wylecieli na kolonie. To mi sie podobalo. Ale gdy Jeter probuje analizowac
androidy i rozwijac pomysl androida podobnego do czlowieka, cala ta
filozofia - smiech mnie bierze.
Ale coz nam biednym fanom pozostaje, gdy ktos kontynuuje kultowe pozycje...
A swoja droga - Dick robil najlepiej, bo zadnej z jego powiesci nie
kontyuwowal i nie powielal tego swiata. Mial pomysl, pisal powiesc, konczyl
i tyle. A pomyslow mial wiele, sadz po jego literackim dorobku.
>Owszem, ale kwiatek nie jest istotą inteligentną.
Skad wiesz, ze kwiatek nie jest istota inteligentna? Abstrahujac on teorii,
ze czlowiek jest najinteligentniejszy na Ziemii (niekoniecznie w kosmosie),
to jakie sa dowody, ze kwiatki maja nizsze IQ od ludzi? Moze kwiatki to
ogromna cywilizjacja, ktora uznala, ze nie warto komunikowac sie z ludzmi,
bo to pozbawione rozumu istoty, ktorych dzialania oo wiekow oparte sa na
instynktach? Moze tak samo mysla zwierzeta? Ze nie warto zajmowac sie
ludzmi? Dla mnie kazde zwierze jest madrzejsze od czlowieka, bo to nikt
inny jak czlowiek niszczy to, czego nie powinien ruszac - natury. A
zwierzeta zyja z nia w zgodzie.
> Wieloma rzeczami, np. w nowszej nie wystepuje narracja Deckarda ani
>optymistyczne zakonczenie. Nie ma tez tak jawnych przeslanek ku
>(nie)czlowieczenstwu Ricka. Na wydanie czeka prawdziwa wersja
>rezyserska, ktora poki co skutecznie blokuje stary piernik J. Perenchino
>(jeden z producentow)i jego adwokaci.
>
>neuro
Z tego co wiem, to w internecie byla juz dostepna wersja rezyserska. Z
zeszlym roku gdzies sie na nia natknalem. Ale juz nawet nie wiem gdzie.
Dick to w ogole to mial leb, bo powstaje coraz wiecej filmow na podstawie
jego powiesci lub opowiadan. Ostatnia Zaplata czy Raport mniejszosci,
tez byly niczego sobie. Ciekawe jak wygladalby Bladerunner, gdyby zrobiono
go w dzisiejszych czasach.
>Słabo sobie radzą w testach na IQ.
>
>To dlaczego się nie potrafią bronić przed ścinaniem/wypalaniem/
>herbicydami?
Sadze, ze nie mozna tym pytaniem negowac inteligencji kwiatkow. Moze
probuja, ale im sie nie udaje? Moze ich procesy zyciowe sa zbyt wolne, aby
natychmiast zareagowac i schowac sie w ziemie, gdy poczuja dotyk
siegajacego po nie czlowieka? Gdyby to jakies obce istoty terroryzowaly
ziemian i ziemianie nie potrafiliby odeprzec atakow obcych (pomimo ogromnej
ilosci prob, bo mamy mysliwcem atom, itp.) , to czy wtedy my bylibysmy
bezmyslnymi istotami?
> > Moze tak samo mysla zwierzeta?
>
>A jakie są na to dowody?
Nie mozna zaprzeczac hipotezy z braku dowodów. Jak nie ma dowodow za i
przeciw, to sprawa pozostaje tajemnica :).
>Ale uciekają przecież przed ludźmi, nie? Jakby były takie sprytne, to by
>wymyśliły skuteczniejsze sposoby na np. uniknięcie śmierci z ręki
>człowieka, nie?
Moze uciekaja, bo to tylko potrafia. Natura nie obdarzyla zwierzat w
chwytne konczyny, wiec nie moge zbudowac miniguna i odstraszyc ludzi
strzelajac im pod nogi.
>Jednak w żaden sposób nie są w stanie powstzrmać człowieka przez
>niszczeniem środowiska.
>
>Środowiska, bo natury nie da się zniszczyć przecież.
Tak, ale to juz problem glupoty czlowieka, ktory nie interesuje sie tym, co
bedzie za 100 lat z planeta, na ktorej zyje (nie liczac ludzi, ktorzy
dzialaja na rzecz ochrony srodow., bo tych nadal jest bardzo malo).
Niszczenie srodowiska przez czlowieka nie swiadczy o jego inteligencji.
> > A zwierzeta zyja z nia w zgodzie.
>
>Co to znaczy?
To znaczy mniej wiecej, ze zwierzata nie niszcza planety. Wszystko, co
robia zwierzeta, ulega naturalnym procesom. Np. zwierzeta nie robia rzeczy
z chciwosci. Jedza ile potrzebuja, kieruja sie prawami dzungli, ale nie
psuja swego otoczenia. Jeszcze chyba zaden np. gepard nie wycial lasu
rownikowego ani nie zaczal kopac w ziemi, zeby wydobyc zloto :). Ciezko
okreslic wszystko to, co okresla sie zyciem w zgodzie z natura. Po prostu
zyc w tym, co jest ci dane i nie niszczyc tego.
>Bo nie mają innego wyjścia, ale nie popadaj w naiwne idealizowanie
>natury żyjącej w zgodzie z naturą. Organizmy żywe, o ile przedtem nie
>dadzą im wp*dolu inne organizmy żywe, zawsze z przyjemnością dewastują
>środowisko i ziemska biosfera przeżyła już przed homo sapiens kilka
>takich katastrof. Pierwszą i największą spowodowały zresztą właśnie
>kwiatki, zatruwając naturalną atmosferę pełną życiodajnego dwutlenku
>węgla trującym tlenem. Z wszystkich intelektualnych luk w Matriksie
>najbardziej mnie zresztą wkurzał ten idiotyczny monolog agenta Smitha -
>człowiek niczym się nie różni w swoim podejściu do niszczenia przyrody
>od innych organizmów żywych. Ma po prostu większe możliwości dewastacji (
>ale też nie największe w historii).
Czlowiek ma wieksze mozliwosci, ale tez kieruja nim chore przyczyny. Ludzie
taki sobie stworzyli swiat, ze nie idzie w nim przetrwac bez pieniadza.
Rosliny, ktorych naturalnym procesem jest wymiana dwutlenku wegla i tlenu w
fotosyntezie, nie robily tego po to, zeby zarobic wiecej zlotowek (czy USD,
ktora walute wolicie:)). Taka jest roznica. Nie chodzi o mozliwosci, ale
powody.
>Ich procesy życiowe nie obejmują niczego, co by można nazwac myśleniem.
Tak samo jak ja nie moge dowiesc, ze one mysla, tak samo ty nie mozesz
udowodnic, ze nie. Od tego sa badania naukowe. Ale tak, nie umieram sie, ze
kwiatki sa madrzejsze, ale sadze, ze moglaby na Ziemii byc cywilizjacja
madrzejsza od ludzi i my ludzie moglibysmy tego nie dostrzec, poniewaz
ludzie za bardzo koncentruja sie tylko na sobie. Nie dostrzegaja niczego obok.
>Ludzie też nie niszczą planety, póki co.
Chyba nie musze nikogo przekonywac, ze dzieki dzialaniom czlowieka Ziemia
jest pewnym stopniu zniszczona i zanieczyszczona? Wystarczy poczytac troche
info z ekologii.
> > Wszystko, co robia zwierzeta, ulega naturalnym procesom.
>
>Co to znaczy?
Tzn., ze procesy te nie sa sztuczne. Wszystko co stworzyla natura ulega
naturalnemu przetwarzaniu i nie szkodzi planecie. Natomiast ludzie
stworzymi mnostwo sztucznych zwiazkow, ktore nie sa przyswajalne np. przez
glebe, w ktorej mogloby sie to rozlozyc, jak guma do zucia.
> > Np. zwierzeta nie robia rzeczy z chciwosci.
>
>Nieprawda.
Prawda. :)
Z kormoranami to masz racje. Choc fakt, ze takie stworzyla ich natura.
Natomaist ludzie mieli wybor i wybrali niszczenie. A to ponizej to
naturalne procesy.
>To samo z glonami niszczącymi rafy koralowe, z tatarakiem zarastającym
>jezioro, z sinicami i innymi badziewiami dewastującymi funkcjonujące
>ekosystemy.
>
>O innych historiach pisał WO.
Chodzi o to, ze ludzie niszcza twory natury z glownego powodu: pieniedzy.
To nie jest zdrowy powod. Ludzie nie potrzebuja tego robic. Miejsce na
Ziemii, ktore ludzie zajmuja, jest wystarczajaco duze, aby wszyscy mieli
gdzie spac. Jednak ekspansja ludzka nadal trwa, bo ktos zawsze znajdzie
interes, na ktorym mozna duzo zarobic, i ten interes czesto wiaze sie z
niszczeniem srodowiska naturalnego.
> A co do motywów ludzi, niszczyli oni przyrodę (jak każde inne zwierzę)
>także w czasach przedpieniężnych.
Nie istnialy czasy przedpieniezne. Zawsze byla jakas waluta. Jak nie
monetarna to byly inne wartosci traktowane jak pieniadze. Ale nie chodzi o
to. Czym innym jest np. ekspansja czlowieka spowodowana np. urbanizacja,
adaptacja teresu do zycia grupy., a czym innym checia zarobku. W tych
czasach w krajach rozwinietych znacznie przewaza to drugie.
>Bzdura. Dla znakomitej większości ludzi prawdziwym powodem aktywności
>nie są pieniądze, ale to, do czego są niezbędne. A tu akurat jakościowej
>różnicy między ludźmi a roślinami nie ma.
Nie chodzi o zwyklego czlowieka. Zwykly czlowiek nie ma na to wplywu, ale
korporacje, ktore wciaz daza do wiekszego zysku kosztem planety. To one
wkraczaja na tereny lasow tropikalnych i je wycinaja. Czesto sie o tym slyszy.
I to tyczy sie inteligencji ludzi. Nie liczy sie rozum, ktory mowi, zeby
nie niszczyc lasow, ktore zaopatruja Ziemie w tlen, lecz zysk z ich wycinania.
>Tak samo jak zmiany powodowane przez czlowieka...
>
>--
>Ausir
Zmiany powodowane przez czlowieka takie, jak efekt cieplarniany, ktory moze
spowodowac stopienie sie lodowcow i globalne podwyzszenie wysokosci wod w
oceanach i morzach, to nie sa zmiany, ktore sa efektem ubocznym
prawidlowego, sensowego zycia z natura. Jest to efekt zbyt wielkiej emisji
CO2 do atmosfery, co jest spowodowane przez kominy (nawet te z filtrami),
coraz wieksza ilosc samochodow. To wszystko nie jest normalne, poniewaz
ludzie mogliby np. jezdzic samochodami na inne paliwo, natomiast jezdza na
benzyne, bo to jest ogromna kasa dla paliwowcow i tansze wyjscie niz
starania o ochrone ekosystemow.
>Ach, a więc chore definiujesz jako nie będące zdrowym? śmiałe
>posunięcie.
Cos czuje, ze nie chcesz dyskutowac, a jedynie czepiac sie slowek. Sam
rozumiesz co znaczy chore.
>Mów za siebie. Ja na przykład potrzebuję pieniędzy.
Wiec nie wazne, czy za czasow twoich prapraprawnukow bedzie istniec Ziemia.
Wazne zeby byla kasa? Kasa jest wazna, ale nie najwazniejsza. Po co Ci
pieniadze, jak nie bedzie gdzie mieszkac.
>Jak to czymś innym? O ile mi wiadomo, urbanizacją i adaptacją
>zajmują się komercyjni przedsiębiorcy, działający jak najbardziej z
>chęci zysku.
Urbanizacja zajmuje sie miasto wynajmujac przedsiebiorstwo metoda
przetargowa. Chodzi o przemysl, to wlasnie on niszczy srodowisko. Zobacz
analizy stanu srodowiska w Gornoslaskim Okregu Przemyslowym. Znajdz jakies
foto z terenow przemyslowych. Wcale nie chcialbym na takim terenie
mieszkac, a niestety swiat idzie w takim kierunku, ze takich terenow jest
coraz wiecej.
>Człowieka też stworzyła natura. Natura zresztą tworzy wiele
>niedegradowalnych tworów, w końcu tylko dlatego mamy jakieś
>skamieniałości do oglądania.
Stworzyla i dala mu rozum, a on wcale go nie wykorzystuje. Cywilizacja
ludzka niszczac nature to tak jakby ktos zabijal wlasna matke ktore go
wykarmila, urodzila. Wg pewnej teorii (nie pamietam jakiej...) nadejdzie
zlodowacenie, zgina ludzie, wszystko wroci do porzadku, a potem znowu
narodza sie ludzie... i tak w kolko, cyklicznie. Ja bede dzialal, aby nie
niszczyc ziemi po ktorej stapam.
> > Prawda. :)
>
>Musisz się trochę dokształcić, niestety.
Napisalem prawda, poniewaz twoje odpowiedzi byly tylko nieprawda i
nieprawda zamiast jakich argumentow. Nieprawda to mozna sobie kazde
zdanie zaprzeczyc. Ty mnie doksztalc. Przekonaj. Na tym polega def. dyskusji.
>To sa zmiany, które juz nieraz Ziemia przezywala. Nawet gorzej bywalo.
>Co do efektu cieplarnianego, to opinie sa wbrew temu, co trabia media, mocno
>podzielone i jak na razie najwieksze koszta, jakie wynikaja z tego zjawiska,
>to szmal wykladany na klimatologów.
To nie jest bajka. Dobrze, ze wydaja na klimatologow, bo staraja sie badac
jakie zmiany zachodza i czy nie powstaje coraz wiecej CO2. Pieniadze wydane
na badania dotycznace plany to nie pieniadze wyrzucone w bloto. To
pieniadze wlozone w przyszlosc. Z twojej wypowiedzi wnioskuje jakbys mowil,
ze to raczej to pierwsze.
> > Jest to efekt zbyt wielkiej emisji
> > CO2 do atmosfery,
>
>6-10% emisji naturalnej, dla scislosci.
Wiec pozostale 90% jest czyje? Mogloby tych 90% nie byc:).
>Filtry sluza do usuwania pylów.
ok
>Spalanie zawsze prowadzi do dwutlenku wegla. Nawet nasze wewnetrzne,
>organiczne spalanie.
Energia niekoniecznie musi pochodzic od spalania. A inna sprawa to, ze
samochody na wode nie wydalaja CO2.
>Oczywiscie. Ale czy jestes gotów zrezygnowac ze swoich wygód i swoich
>dochodów dla dobra srodowiska?
No jasne, jak to ma znaczyc, ze opozni sie katastrofa ekologiczna. Niestety
zdecydowana wiekszosc ma takie poglady, ze po co ma rezygnowac, skoro za
ich zycia nic zlego sie nie stanie. No na pewno ktores pokolenie w
przyszlosci sie na tym przejedzie.
> Zróbmy test.
Wizja, ktora przedstawiles jest bardzo drastyczna. Wcale taka nie musi byc.
Wystarczy teraz zadbac o to, zeby nadmiernie nie szkodzic planecie. Tylko
tyle, ale dla wiekszosci: az tyle.
You can post new topics in this forum You can reply to topics in this forum You cannot edit your posts in this forum You cannot delete your posts in this forum You cannot post attachments in this forum