On Fri, 13 Feb 2004 16:44:43 +0100, szafran wrote:
>
>P.S. Przyznaję, że w przypadku książek wydawanych jednocześnie=
w
>paperbacku i hardcoverze różnica w cenie w okolicach 10 zł wydaje =
mi się
>nieco przesadna.
On Fri, 13 Feb 2004 17:16:23 +0100, szafran wrote:
>Jacek Dukaj wrote:
>
>> A skoro już utopie: czemu nie system zachodni, z eleganckimi
>> hardcoverami i znacznie tańszymi paperbackami po roku?
>
>Bo, jak przypuszczam, byłby to przejaw pogardy dla czytelnika. i
>rozległy by się krzyki na temat wydawnictwa, które zdziera z =
klienta
>ostatnią skórę, zamiast być instytucją charytatywną.
>Nie wiem, nie jestem wydawcą, ale może sprawdziłby się system =
odwrotny:
>jeśli nie wydawać jednocześnie hardcovera i paperbacka, to może
>hardcovera wypuścić po jakimś czasie (zdaje się, że np. =
Sapkowskiego tak
>wydano). Może i nawet z innym składem, papierem i tak dalej, bo
>przeokładkowanie jest rowiązaniem mało satysfakcjonującym.
Yyyhh. Cena paperbacka to ok 25% do 30% ceny hb. No nie wiem czy ktoś =
to
by wytrzymał w pięknym kraju nad Wisłą.
Poniżej ceny gdyby to był rynek amerykański - biorę za przykład=
TOR i
BAEN bo to mam przed sobą.
Achaja 2 pb 29,99 - hb 109,99 (w najtańszym przeliczeniu)
Sherwood pb 29,50 - hb jak wyżej
Letni Deszcz ponad milion znaków pb +/- 32zł - hb 119,90.
Dalej - w normalnym kraju wydajemy hb za załóżmy 119 zł, po 9 =
miesiącach
wydajemy trade paperbacka - ma wszystkie wady pb i hb, ale ma fajną =
cenę
60% - 55% hb czyli ok 65 zł, a dopiero po 15 miesiącach wydajemy pb =
za
29.99 zł.
Skład i format hb jest inny, natomiast papier to uszlachetniony
objętościowy. Tom Doherty mówił że jak na hb nie ma 400% =
marży to nie ma
go po co wydawać (oczywiście 400% po odliczeniu wszystkich =
kosztów).
To w POlsce nie przejdzie, nie teraz. Może za dwa, trzy lata.
>Jeśli już jesteśmy przy utopiach, to dorzucę jeszcze obniżkę=
VATu. Ile
>wynosi minimalny preferencyjny VAT w UE? 5% zdaje się. AFAIK u nas =
jest,
>albo ma być 22%. Komentarz raczej zbyteczny.
VAT na książki do 2007 będzie 0%. A później zobaczymy - albo =
Polska coś
ugra albo będzie tak jak zapisano w dokumentach unijnych - stawka
podstawowa czyli 22%.
On Fri, 13 Feb 2004 17:55:49 +0100, Jacek Dukaj
wrote:
>Grzegorz Szulc wrote:
>>
>> On Fri, 13 Feb 2004 16:44:43 +0100, szafran wrote:
>>
>> >
>> >P.S. Przyznaję, że w przypadku książek wydawanych =
jednocześnie w
>> >paperbacku i hardcoverze różnica w cenie w okolicach 10 zł =
wydaje mi się
>> >nieco przesadna.
>>
>> Prawda że paperbacki są za tanie? -:))
>
>Ale, słuchaj, tu też się coś zmienia: kupiłem sobie =
właśnie Grę lwa
>DeMillea wydaną przez Albatros, o cenie (drukowanej) 19.90, która =
to
>książka jest klasycznym pocketbookiem: format kieszonkowy, 620 =
stron,
>czcionka średnio mała, papier marny, ale klejenie się trzyma. =
Czyli
>można jak na zachodzie.
>
>Podczas gdy normą u nas pozostaje podzielony na dwa tom fantasy, po
>polsku w tym samym standardzie kosztujący 2 x 40 zł., a w =
oryginalnym
>pocketbooku - 6 dolców.
>
>Więc kto fałszuje księgowość? ;-)
>
>
>JD
>
>
>PS. [prywata]
>Co z Outramerem? Agnieszka mnie oskóruje...
On Fri, 13 Feb 2004 17:55:49 +0100, Jacek Dukaj
wrote:
>Grzegorz Szulc wrote:
>>
>> On Fri, 13 Feb 2004 16:44:43 +0100, szafran wrote:
>>
>> >
>> >P.S. Przyznaję, że w przypadku książek wydawanych =
jednocześnie w
Coś mi sie zle wysło poprzednio
>Ale, słuchaj, tu też się coś zmienia: kupiłem sobie =
właśnie Grę lwa
>DeMillea wydaną przez Albatros, o cenie (drukowanej) 19.90, która =
to
>książka jest klasycznym pocketbookiem: format kieszonkowy, 620 =
stron,
>czcionka średnio mała, papier marny, ale klejenie się trzyma. =
Czyli
>można jak na zachodzie.
>
Jak już sprzedałeś 30000 egz po 29 zł, to możesz wydać 5000 =
po 19,90
wydrukowanych na rolowej. Koszt druku o 30% tańszy. Odpadają koszty
tłumaczenia, redakcji i korekty, a także dużo mniejsza reklama.
>Podczas gdy normą u nas pozostaje podzielony na dwa tom fantasy, po
>polsku w tym samym standardzie kosztujący 2 x 40 zł., a w =
oryginalnym
>pocketbooku - 6 dolców.
Koszt praw, tłumaczenie, nakład, reklama.
>Więc kto fałszuje księgowość? ;-)
Realia rynku, sprzedajesz 15000 książki sf/f po 29,90 to później
drukujesz 5000 po 19,90 zł, albo 16,90.
On Fri, 13 Feb 2004 18:00:58 +0000 (UTC), Godryk wrote:
>I nastał wieczór, i stał się zaranek,
>i Grzegorz Szulc odzywa się do nas w te słowa:
>> On Fri, 13 Feb 2004 17:16:23 +0100, szafran wrote:
>>>Jacek Dukaj wrote:
>>>> A skoro już utopie: czemu nie system zachodni, z eleganckimi
>>>> hardcoverami i znacznie tańszymi paperbackami po roku?
>>>Bo, jak przypuszczam, byłby to przejaw pogardy dla czytelnika. i
>>>rozległy by się krzyki na temat wydawnictwa, które zdziera z =
klienta
>>>ostatnią skórę, zamiast być instytucją charytatywną.
>[...]
>> Yyyhh. Cena paperbacka to ok 25% do 30% ceny hb. No nie wiem czy ktoś=
to
>> by wytrzymał w pięknym kraju nad Wisłą.
>
>No, przepraszam Cie bardzo, ale czy to jest jakiś przepis prawny co
>do tego?!... Bo nie wierzę, żebyśmy musieli kopiować wszelkie =
zwyczaje
>z rynku amerykańskiego. Na zdrowy rozum te 400% oznacza, że mają
>koszmarnie niską sprzedaż w pierwszych x miesiącach, czy - że te=
książki
>latami leżą.
Nie, te książki mają wysoką sprzedaż bo hb wydajesz pewniaki i
czytelnicy wiedzą że pb ukaże się za rok, a czasem i później.=
Przecież
nie drukują tego charytawnie. Ale ja lubię rynek amerykański bo tam=
dużo
fantastyki kupują i innych książek jeszcze więcej -:))
>[...]
>> Skład i format hb jest inny, natomiast papier to uszlachetniony
>> objętościowy. Tom Doherty mówił że jak na hb nie ma 400% =
marży to nie ma
>> go po co wydawać (oczywiście 400% po odliczeniu wszystkich =
kosztów).
>
>Nie wierzę z kolei, ze nie prowadzi to do wojny cenowej, jeśli
>faktycznie ma to być 400% marży po odliczeniu kosztów. Przecież
>zawsze znajdzie się ktoś gotów wydać z marżą 300%...
Do jakiej wojny cenowej. Jak możesz zarobić 400% to dlaczego masz
zarabiać 300% - to nielogiczne i aż straszne dla wydawcy!!!
>A tak zapytam znienacka, jakie są koszty oprawy w przeliczeniu
>na sztukę, przy tych parutysięcznych nakładach?
Gdzie? W Polsce czy w Europie, czy w USA?
>Rozumiem, że do tych kilkunastu-kilkudziesięciu książek rocznie
>w nakładach rzędu pojedynczych tysięcy to nie ma sensu kupować
>własnych maszyn, ale w takim razie jakie ceny oferują drukarnie?
Polskie czy europejskie?
>[...]
>>>Jeśli już jesteśmy przy utopiach, to dorzucę jeszcze obniżkę=
VATu. Ile
>>>wynosi minimalny preferencyjny VAT w UE? 5% zdaje się. AFAIK u nas =
jest,
>>>albo ma być 22%. Komentarz raczej zbyteczny.
>> VAT na książki do 2007 będzie 0%. A później zobaczymy - albo=
Polska coś
>> ugra albo będzie tak jak zapisano w dokumentach unijnych - stawka
>> podstawowa czyli 22%.
>
>Mam nadzieję, ze ugramy. Chociaż sądząc po naszych politykach
>(czoła myślą niezmącone) - wątpię.
>
>PS. Prywatnie nie kupuję książek w twardej oprawie - są dla mnie=
>za drogie. Chyba że w antykwariacie czy na wyprzedaży. Ale gdyby
>mnie było stać, to najpierw pożyczyłbym - ew. w ostateczności
>kupił - paperbacka, przeczytał, czy warto - a jeśli tak, to
>kupowałbym hardcovera.
Jeżeli coś jeszcze to dopowiem jutro. Żona kochana i koty czekają
stęsknione.
On Fri, 13 Feb 2004 17:55:49 +0100, Jacek Dukaj
wrote:
>
>> Prawda że paperbacki są za tanie? -:))
>
>Ale, słuchaj, tu też się coś zmienia: kupiłem sobie =
właśnie Grę lwa
>DeMillea wydaną przez Albatros, o cenie (drukowanej) 19.90, która =
to
>książka jest klasycznym pocketbookiem: format kieszonkowy, 620 =
stron,
>czcionka średnio mała, papier marny, ale klejenie się trzyma. =
Czyli
>można jak na zachodzie.
Owszem, ale poprzednich wydań (3 jeżeli pamiętam) sprzedało się=
ponad
30.000 egz w cenie ok 29 zł.
Jest to całkowicie finasowane wydanie przez jedną z hurtowni =
książek,
która zapłaciła za cały nakład. Dla wydawcy i autora - po =
jakies 3 zł do
podziału. Nakład wynosił 5000 egz i tu juz schodzimy z ceny druku =
bo
wrzucamy to maszyne rolową - druk tańszy o ok 35% do 40%. Mniejsze
straty papieru.
Oczywiście tek też wydaje książnica - ale to są wznowienia i =
odpada ci
koszt - tłumaczenia, redakcji, korekty a także zdecydowanie mniejsze
pieniądze na reklamę. Owszem to można zrbić pod warunkiem że =
sprzedaż
najpierw dużo droższego wydania.
W naszej fantastycznej działce to dopiero przyszłość.
Ale też pochwale się że wznowimy Generała Kuźnię w ładnej=
cenie.
>Podczas gdy normą u nas pozostaje podzielony na dwa tom fantasy, po
>polsku w tym samym standardzie kosztujący 2 x 40 zł., a w =
oryginalnym
>pocketbooku
Bo tu działa prawo dużego nakładu. W Polsce nie wydrukują Ci =
książki
powyżej 1000 stron, a Niemcy którzą to mogą wydrukować nie chcą=
słyszeć
o nakładach mniejszych niż 5000. Wezmą oczywiście do druku i =
mniejszy
nakład ale za cenę o której nie warto mówić.
>Więc kto fałszuje księgowość? ;-)
Realia rynku książki fantastycznej. Nie będę pytał o nakład =
IP i
dlaczego tak drogo, bo jak rozumiem później ukaże się pocket za =
19,90 zł
-:))))
On Fri, 13 Feb 2004 19:15:46 +0000 (UTC), Godryk wrote:
Ciach wszystko.
Podzwoniłem do moich znajomych coby upewnić się do kilku rzeczy.
1. Oczywiście marża 300 - 400 %to przy mega bestselerach przed
opodatkowaniem - King, Clancy i sporo literatury kobiecej. Z naszej
działki - Jordan, Martin, Haydon,Weber to około 250-300% .
Robert Jordan New Spring first print hardcover - 500 tys egzemplarzy.
Koszt druku 1$, cena det 22,99 rabat 42%, cena po rabacie ok. 13,33$.
2,29$ dla RJ od każdego egzemplarza. Koszta reklamy jak na RJ niskie =
100
tys$, skład, korekta, redakcja - 50tys $. Koszta własne są =
niepoliczalne
- Tor wchodzi w skład St. Martin a duże korporacje stosuje dziwne
przeliczniki. Gdyby patrzeć na ilość osób zatrudnionyc w Tor to =
dałbym
jakieś 5% na koszta własne. W każym razie koszt wydania jednej =
książki
New Spring to 3,81$. Zysk przd opodatkowaniem 9,52$. Pocket będzie miał
około 420 stron first print jakieś 750 tys egz. Cena druku to, 0.59$.
cena det 7,99. Koszt całości z autorem, reklamą itd (bez kosztów
własnych) to ok, 1,4$. Rabat przy Jordanie pb to 45% cena po 4,40$ -
1,4$. Zysk przed opodatkowaniem 3$. Jordan dostał mniejszą zaliczkę=
bo
książka cieńsza - 1,5mln$.
Dlaczego są takie niskie koszta druku. W USA i Kanadzie jest 11
wyspecjalizowanych drukarń przystosowanych do druku wielkonakładowego=
od
40000 egz. Są to w pełni zautomatyzowane drukarnie. O wydajności =
nie
mającej odpowiednika w Europie. W tych drukarniach istnieje =
możliwość
druku 5 książek np. po 10tys nakładu jedna po drugiej. Dlatego =
wydawcy
maja tak poustawiane plany. 5 tytułów odbieramy z drukarni, a na ryne
wpuszczamy je co na 6 dni. O planowaniu wydań i innych blaskach zycia
wydaców tamnie chce mi sie już pisać.
W Polsce drukuje się z roli w 6 drukarniach książkowych.Ceny są =
zbliżone
do niemieckich i czeskich. 450 stron w nakładzie 5000 zł kosztuje za
egz 3,30 zł dla 10000 to 2,90 zł. Ale trzeba podpisac umowy na kilka
tytułów. Można zaoszczędzić równiż kupując na zapas papir=
rolowy u
producenta - oczywiści mówimy tu o zakupie powiedzmy 50 ton w roli,
wtedy można ominąć pośrednika i zaoszczędzić 5 do 10%. Ale za=
papier
płacimy w EUR, więc jest i tak drogo. Wizja że 10 wydawnictw
polskichskłada się i sciąga papier z Kanady duży kontenerowcem to
utopia.
Jeżeli chodzi o wydawanie w Polsce. Nie wypowaidam sie za innych, ale
podam przykład modyfikowanego Węgla.
Nakład - 4000 egzemplarzy
koszt druku - 18000
Koszty praw autorskich, tłumaczenia,korekty, reklamy, składu - 21000.
Koszt jednej ksiązki - 9,95. cena detaliczna 28,90,. Rabat dla =
hurtowni,
Empików, księgarń - złożony wynosi 41%. Cena po rabacie 17,05. =
Koszta
własne - ZUS, podatki, czynsze, transport to około 10% od hurtu. =
Koszt
druku plus koszta własne =3D 11,65. 17,05 - 11,65 =3D5,4 na =
egzemplarzu.I
kiedy o tym mówię moim znajomym zza kałuży czy kanału to =
starają sie być
delikatni i nie komentować. Choć jeden kiedyś zapytał czy =
jesteśmy
bogaci bo to bardziej rozrywka niż biznes.
Staramy się nie szaleć z cenami detalicznymi w niektórych =
przypadkach
jest to jednak niemożliwe żeby książka o objętości 544 stron =
nie
kosztowała 32,90.
To tyle jeżeli chodzi o rynek książki tu i tam. Mam nadzieję że=
wylałem
z siebie zbyt wiele zółci. Po prostu trzeba z tym żyć i mieć =
nadzieję że
będzie lepij i ludzie będą mieli pieniążek na książki w tym=
na
fantastykę.
On Sat, 14 Feb 2004 12:45:11 +0000 (UTC), Maciej Majewski
wrote:
>Grzegorz Szulc napisał(a):
>
>> Koszt jednej ksiązki - 9,95. cena detaliczna 28,90,. Rabat dla =3D
>> hurtowni,
>> Empików, księgarń - złożony wynosi 41%. Cena po rabacie =
17,05.
>
>Hmmm... a jak to wygląda w przypadku Żółtej Serii? Oni planowali=
ominąć
>pośredników i uderzać bezpośrednio do Empikówi i normalnych =
księgarni. Udało
>im się? O ile obiżyli koszty?
>
>pzdr.
To już musisz pytać Roberta. Tak naprawdę obiniżasz koszty =
nakładem. A
jakie były nakłady ŻS - nie wiem.
On Sun, 15 Feb 2004 13:44:00 +0000 (UTC), Godryk wrote:
>
>I wszyscy bardzo, bardzo Ci za to dziękujemy. Bo spekulacje, dlaczego
>ksiązki tyle kosztują, pojawiają się tu od dawna. Jest to jedno =
z częściej
>zadawanych tu pytań.
Nie ma sprawy
>Czy pozwolisz swoją wypowiedź zacytować w FAQ grupy? (Ściślej,=
w pirackiej
>wersji, dostępnej na stronie http://www.sf-f.pl/faq.html - bo wersja
>oficjalna jest od lat w remoncie, a jej maintainer przestał się od =
jakiegoś
>czasu nawet wypowiadać.)
OK
>> Robert Jordan New Spring first print hardcover - 500 tys egzemplarzy.
>[...]
>
>Pięćset tysięcy? W Polsce, porównując liczbę ludności, to =
by odpowiadało
>jakimś 60-80 tysiącom egzemplarzy. Stąd moje następne pytanie - =
a ile
>z tego się sprzedaje? 20%? Nie mogę uwierzyć, że więcej niż =
sto tysięcy
>ludzi go przeczyta...
Uwierz mi, bo w przypadku RJ wiem co mówię, to się sprzedaje w 95%.
Poprzedni tom normalnego cyklu Crossroads of Twilight miał z dodrukami
coę około 700 tys. nakładu i sprzedali.
>(Co do 1,5 mln dolarów zaliczki. Ekhm, ja nie wiem, czy =
pamiętałeś, że tę
>listę czytają niektórzy autorzy ;-) )
To jest Ameryka. Za 3 albo 4 tom RJ dostał około 5mln% zaliczki =
brutto,
ale pisali o tym w poważnych gazetach i sprzedaż wzrosła =
natychmiast. Bo
taki Amerykanin to ciekawy jest za co facet dostał tyle kasy.
>> Jeżeli chodzi o wydawanie w Polsce. Nie wypowaidam sie za innych, =
ale
>[...]
>> Koszt jednej ksiązki - 9,95. cena detaliczna 28,90,. Rabat dla =
hurtowni,
>> Empików, księgarń - złożony wynosi 41%. Cena po rabacie =
17,05. Koszta
>[...]
>> kiedy o tym mówię moim znajomym zza kałuży czy kanału to =
starają sie być
>> delikatni i nie komentować. Choć jeden kiedyś zapytał czy =
jesteśmy
>> bogaci bo to bardziej rozrywka niż biznes.
>[...]
>> To tyle jeżeli chodzi o rynek książki tu i tam. Mam nadzieję =
że wylałem
>> z siebie zbyt wiele zółci. Po prostu trzeba z tym żyć i mieć=
nadzieję że
>> będzie lepij i ludzie będą mieli pieniążek na książki w =
tym na
>> fantastykę.
>
>W takim układzie zastanawiam się, czy nie byłoby sensowne =
rozprowadzanie
>części nakładu przez kluby i stowarzyszenia, na zasadzie z jednej =
strony
>subskrypcji (i tu wydawca miałby 90% pewność, że sprzeda te =
książki,
>odpowiednio w twardej czy miękkiej oprawie), a z drugiej - rabatu np. =
30%
>dla członków tychże klubów - gdyby taką działalność =
kluby prowadziły jako
>non-profit, to chyba żaden urząd skarbowy nie powinien się =
czepić.
W poniższych wypowiedziach podano dlaczego nie powinno się takich =
rzeczy
robić. Są wydawcy którzy już otrzymali pytania od księgarzy - =
a
dlaczego to na konwencie jest taniej- Ten księgarz ma mord w oczach bo
właśnie ma o 3,5,7 klientów mniej. W dzisiejszej sytuacji na rynku
książki to dla księgarzy naprawdę dużo.
>Po prostu - wydawnictwo zbiera od klubów zamówienia przed =
rozpoczęciem
>druku, a zaraz po wydaniu książki wysyła odpowiednią partię =
książek do
>każdego z klubów. O ile się orientuję, można by było w ten =
sposób
>sprzedać co najmniej ze sto, dwieście, a prawdopodobnie nawet do =
tysiąca
>egzemplarzy.
TO NIEMOŻLIWE!!! Gdyby tak było to to rynek już wcześniej dałby=
znak. A
nie dał.
>Są wśród nas i wydawcy, i działacze. Co o tym myślicie?
Za 5 lat i przy wzrości gospodarczym 8% w skali roku i bezrobociu 5%.
>PS. Jestem skłonny popracować dla takiej sprawy, jakby ktoś =
potrzebował
>wolontariusza.
Dzięki za chęci, naprawdę szczerze dzięki, ale to nie jest takie =
łatwe z
tą sprzedażą klubową.
Post subject: Re: Odp: Wydawcy i działacze fandomu! - (było: RUNA.
Posted: 2004-02-16 17:38:57
Replies: 4 Views: 1225
Ciach
>A jak u nas sprzedają supermarkety? Też mają jakieś =
nieprawdopodobne
>obniżki.
>
>PWC
Nie, to nie tak. Książka w polskich hipermarketach sa dodatkiem do =
innej
oferty. Hipermarket może sobie pozwolic na zysk w wyskości 2 zł na
sztuce AS. Ale kupując Narren, byc może klient sięgnie po inne =
książki
ASa a na te nie ma już dramatycznej obniżki.
W przypadku HP tylko jedna sieć wyłamała się porozumienia. Reszta=
uznała
że na HP należy zarobić.
Oczywiście pamiętam kolejki po Narrenturm w hipermarketach. I znaczna
część ludzi brała tę ksiązkę na faktury. No bo co ma zrobić=
księgarz
jeżeli ksiąka w markeci jest tańsza o 5zł niż hurtowni? Kupić=
w
markecie.
Planowanie nakładów,cen, dystrybucji w tym kraju to dopiero jest high
fantasy z elementami horroru.
Post subject: Re: Wydawcy i działacze fandomu!-(było: RUNA...)
Posted: 2004-02-17 13:24:51
Replies: 11 Views: 440
Wąskim gardłem dla naszego niszowego rynku dystrybucja. W takich =
Stanach
(jestm amerykanofilem) masz 2000 księgarń prównywalnych do naszego
Empiku czyli Barnes&Nobles/B.Dalton i Borders/Waldenbooks. Oprócz
Amazonu jest jeszcze kilka księgarń sieciowych wyspecjalizowanych w
SF/F. Kilkaset księgarń niezależnych. W wypożyczalniach DVD i =
video też
są stojaki z książkami (sensacja, fantastyka, romans). W sieciach
muzycznych, na działach metal i progres/symphonic też są =
książki z
fantastyki. No i dochodzą biblioteki. W Stanach hurtownie książkek
obsługują głównie biblioteki i trochę mniejszych marketów czy
niezależnych księgarń. Ale głównym źródłem dochodu dla =
hurtowni są
biblioteki (ok 75% obrotu). Wydawcy idą bezpośrednio do sieci czy
księgarń. Taki WalMart nie negocjonuje z hurtownią tylko z =
wydawcą.
Jaka jest sytuacja bibliotek u nas, nie muszę pisać. Fantastyka to i =
tak
jeden z ostanich zakupów. Hurt zaopatruje wszystko(oprócz Empików),
chyba że wydaca jest tak silny że wchodzi sam do hipermarketów.
Porozumienia księgarskie są o kant, bo każde padło. Dla wydawcy =
byłoby
lepiej gdyby przyjechał przedstawiciel kilkudziesięciu księgarń i=
zabrał
kilkaset sztuk. Ale to fantastyka. MAłe księgarnie nie biorą =
fantastyki
--bo kto panie kupi-. No chyba że pisali w gazecie. A w Gazecie piszą
i chwała za to WO, no ale nie może on zamienić rubryki książka =
w rubrykę
fantastyka. Kamil Śmiałkowski też powoli to robi we =
Wprost.Przykład
księgarza w małej miejcowości - rabacik 35%, płatne po =
sprzedaży i pełne
prawao zwrotu. No to ja mam to .....Wolę dać do hurtowni i niech ona =
się
martwi. Tak naprwade w Polsce poza Empikami mamy może 30-40 księgarń=
z
fantastyką, ale one też w większości to wuzetka, płatnośc po =
sprzedaży.
Księgarz nie zaryzykuje chyba że ma pewniaka. Co do płatności to
usłyszałem kiedyś od jednego który chciał z nami =
współpracować, że -pan
wie, ale najpierw to ja ZUS, czynsz, wypłaty i stare faktury z =
hurtowni,
a później panu. Wydawca może poczekać bo ma kaskę-. Nie, nie =
handlujemy
z nim. I tak to jest. Jakoś wśród wielu pokutuje przekonanie że =
wydacy
to mają kasy że Jezus, Maryja. A tak nie jest, nistety -:((.
Noi dobra, ale kiedyś się poprawi.
KUPUJCIW NASZE KSIĄŻKI, CZYTAJCIE KSIĄŻKI INNYCH WYDAWCÓW !!!
Post subject: Re: Wydawcy i działacze fandomu!-(było: RUNA...)
Posted: 2004-02-17 14:35:59
Replies: 11 Views: 440
On Tue, 17 Feb 2004 13:33:01 +0100, Piotr W. Cholewa
wrote:
Rachu,ciachu
>
>A wiesz, w tej sytuacji zakup klubu (bez prawa zwrotu, płatne
>natychmiast, 30% marży) zaczyna wyglądać o wiele lepiej, niż to
>przedstawiał Pacek. Cały czas zaznaczam, że nie chodzi mi o 3 =
sztuki,
>tylko o liczbę rzędu - bo ja wiem? - standardu (jeśli takie coś
>jeszcze zostało)
>
>PWC
Żeby było cywilizowanie, to można zrobić to tak. Wy jako klub =
składacie
zamówienie do Packa - księgarz. Ja daję Packowi rabat, a Pacek daje=
wam
rabat. Nasz rabat przy sprzedaży indywidualnej to max. 15%. Ale Pacek
może wam dać 20% - 25% (co pomiedzy Packiem a ISA, to nasza sprawa). =
W
ten sposób wilk syty i owca cała. U Packa nawet nie musicie zamawiać=
po
standadzie, choć przydałoby się ustalić jakieś graniczne =
ilości czy to
kwotowe czy ilościowe żeby ten rabat miał sens. W ten sposób =
zyskuje
klub,Pacek i my. I co wiecej dochodzimy do zarabiania na obrocie, a nie
na jednostce. Bo jak Pacek dostanie zamówienie na 50 - 100 róznych
książek to będzie bardzie przekonany do rabatu większego niż =
jak
zamówienie będzie opiewało na 5.
On Mon, 16 Feb 2004 08:43:41 +0100, Arkadiusz nare Kindziuk
wrote:
>Dnia Sat, 14 Feb 2004 23:05:18 +0100, Idril napisał(a):
>>> Ładnie to się komponuje. Raz: trzeba pozamykać wątki, =
itp. Dwa:
>>> przynajmniej dwa zbiorcze tomy to już obcinanie kuponów od =
sukcesu.
>>> Jak dla mnie, podałaś przykład na to, że niektórzy autorzy =
pogrywają
>>> sobie brzydko z czytelnikami.
Martinowi miało wyjść 2 - 2,5 miliona znaków, a wyszło o wiele =
więcej.
On też myślał o kasie czy o tym żeby książka miała sens i =
nie
pozostawiła uczucia niedosytu?
ciach
>
> Po pierwsze to nie ja twierdzę, że zamiast 4 tomów w =
zupełności
>wystarczyłyby 2 (czy tam coś się rozczworzyło). Po drugie nie =
wiem o
>czym autor podczas pisania myśli. Za to wiem, że np:
>* jak Sapkowski zapowiedział, że 5 tom będzie zamknięciem =
świata
> WiedźminLandu, to i wyszedł ostatni tom tego cyklu
Wiedzimin to miała byc trylogia, zrobił się pięcioksiąg.
ciach
> Stąd uznaje, że jednak można. Ja prosty technokrata -- =
biednych
>artystów, których zwykłymi kryteriami oceniać nie można, nie =
rozumiem.
>Wolę już poczekać na opinię czy warto i czy ich twórczość =
zrozumiem.
>A Tamci wyżej numerów nie wycinają, imho piszą dobrze --> swoi=
ludzie,
>da się kupować po nazwisku.
Motywy żeby pisać więcej są różne, od kasy - tfu jakie to =
przyziemne, po
prośby czytelników (Amber Rogera Zelaznego) a nawet o zgrozo
zobowiązania kontraktowe.
A czasem jak u Martina. Ksiązka się rozrasta.
Post subject: Re: Wydawcy i działacze fandomu!-(było: RUNA...)
Posted: 2004-02-17 16:34:30
Replies: 11 Views: 440
On Tue, 17 Feb 2004 15:44:58 +0100, Michal Jankowski
wrote:
>Na marginesie tej dyskusji - czy ktos sie orientuje, kto najwiecej
>zarabia na bestsellerach? Przy czym chodzi mi o zarobek od egzemplarza
>- bo ze przy nakladzie 500 tys. bedzie wiekszy zarobek dla wszystkich
>od autora do ksiegarza, niz przy nakladzie 500 egzemplarzy, to jest
>oczywiste.
>
>Ale kto zarabia wiecej na pojedynczym egzemplarzu, skoro koszt
>produkcji musi malec z nakladem, a cena sprzedazy moze nawet rosnac?
>Autor? Wydawca? Hurtownik? Ksiagarz? Wszyscy?
>
> MJ
Nie odpowiem za polskie wydawnictwa, bo nie wiem. W przypadku
amerykańskim autor ma okreslony procent od sprzedanego egzemplarza. Z
reguły nie przekracza to 10%, ale są tuzy takie jak King, Clancy czy
Nora Robrts którzy dostają zdecydowanie więcej. Zresztą =
fantaści nie są
najbogatsi, a raczej autorzy sensacji,romansów czy poradników.
Wydawca, owszem zarabia więcej, ale cena jest jest stała. Bardzo =
rzadko
spotkałem się z amerykańskimi dodrukami które są droższe. No =
chyba że
wznawiamy coś czego nie było na rynku przez lat 5,6 to wtedy cena =
jest
zbliżnoa do obecnych cen pb.
Hurtownie raczej nie bo rabat bywa stały.
W przypadku wznowienia z wyższą cena to wszyscy zarabiają więcej.
W Polsce wznowienia są niskonakładowe - mówię o nas, tak że =
druk zjada
część tego co moglibyśmy zarobić. Royalty statement, rabat dla =
hutowni,
pozostają bez zmian. Chyba że poniesiemy cenę okładkową, ale =
jest to żle
widziane przez czytelników - zupełnie nie wiem dlaczego -:))
You can post new topics in this forum You can reply to topics in this forum You cannot edit your posts in this forum You cannot delete your posts in this forum You cannot post attachments in this forum