>Igor Wawrzyniak writes:
>
>> [*] nota bene od tego samochodu IMHO brzydszy jest tylko Fiat Multipla
>
>Nie jest. Te nowe renowki z kaczym kuprem bija wszelkie rekordy.
A mi się ten tył kojarzy z wystającym tyłkiem pawiana. Koszmar.
Pozdrawiam,
K.
--
Natomiast znacznie później dowiedziałem się, dlaczego borsuki
tak często wychodziły z nor do lasu: dla świętego spokoju.
>Wszystko swietnie. Ale z niepokojem zadam pytanie: kto tłumaczy? Wszystko
>Eugeniusz? Bo mnie jego nazwisko w rubryczce przekład zaczęło mocno
>odstraszać.
Mnie również i dlatego z wielką obawą podchodziłem do antologii
Wilczą Krew. Tymczasem, nie jest tak źle. Nie jest to może
mistrzostwo świata, ale przynajmniej daje się czytać w miarę płynnie.
Pozdrawiam,
K.
--
Natomiast znacznie później dowiedziałem się, dlaczego borsuki
tak często wychodziły z nor do lasu: dla świętego spokoju.
>
>Wojciech Orlinski pisze, co następuje:
>
>> In Artur Bartnicki wrote:
>>
>> >> > W dalszym ciągu nie rozumiem, dlaczego to powinien być Jack Daniels.
>> >> > Przecież to żybura.
>> >>
>> >> Ży co?
>> >
>> > Było obok. Poznańskie określenie na brudną wodę względnie pomyje :->
>>
>> No to e tam. Warszawskie określenie na etamy :-)
>
>Moja chata z kraja. Jak masz życzenie pić bimber pędzony przez
>amerykańskich pastuchów w brudnej wannie, to co mi do tego :->
Pomijając pastuchów, to było ObSF :). Mąż opatrznościowy, tak?
Pozdrawiam,
K.
--
Już i inne rakiety latać zaczęły, jeden tylko Bańbuła
zachował przyzwoitość i konwencjonalnie rżnął nożem
>> >Moja chata z kraja. Jak masz życzenie pić bimber pędzony przez
>> >amerykańskich pastuchów w brudnej wannie, to co mi do tego :->
>>
>> Pomijając pastuchów, to było ObSF :). Mąż opatrznościowy, tak?
>
>Że niby cytat? Nie, to był cytat z mojej opinii o burbonach.
O ile pamiętam, to w swojej sadzawce Hanley miał coś, co tak się miało
do najlepszej ziemskiej whisky, jak najlepsza ziemska whisky do bimbru
pędzonego w brudnej wannie (i co nie powodowało kaca).
Nie wykluczam, że Frederic Brown oparł się na Twojej opinii o
burbonach, ale trochę w to wątpię. ;)
Pozdrawiam,
K.
--
Już i inne rakiety latać zaczęły, jeden tylko Bańbuła
zachował przyzwoitość i konwencjonalnie rżnął nożem
Post subject: Re: [sf-golf] Etap zerowy - wyjaśnienie 2
Posted: 2003-09-12 15:42:08
Replies: 3 Views: 226
On Fri, 12 Sep 2003 14:01:09 +0200, Godryk wrote:
>
> Ci, którzy wysłali niepełne odpowiedzi, jeszcze mogą dosłać poprawki -
o ile
> nie sprawdzili do tego czasu, jak powinna wyglądać odpowiedź. W kilku
> przypadkach może to przesunąć delikwenta w dół lub w górę o kilka
miejsc...
> Nawet w czołówce!
No właśnie, ale chciałbym się upewnić - błędne odpowiedzi nie odejmują
punktów? Wysłałem, poguglałem a teraz siedzę i się wstydzę ;)
Kylo.
--
Szły raz drogą trzy kaczuszki, grzeczne, że aż miło:
Pierwsza biała, druga czarna, a trzeciej nie było.
On 12 Sep 2003 23:56:32 +0200, Janusz A. Urbanowicz wrote:
>> ślimak na zboczu
>
> bełkot
Ja też mam mieszane uczucia. Za to Las ... mmm, pycha. Mam wydanie, gdzie
Slimak i Las idą rozdziałami na przemian i, kiedy po to sięgam, czytam
tylko Las.
>> żuk w mrowisku
>
> dobre
Bardzo dobre. :)
>> Bajka o Trójce
> socreale ale niezłe
Nie dałem rady doczytać - nie tylko ze względu na tłumaczenie.
>> Fale tłumią wiatr
>
> dobre
Moim zdaniem nawet świetne. O klasę lepsze od Żuka. I więcej zostawia do
przemyślenia.
>> Miasto skazane
>
> bełkot
Bardzo klimatyczne, chociaż za cholerę nie mogłem zrozumieć o co chodzi.
Pozdrawiam,
K.
--
Szły raz drogą trzy kaczuszki, grzeczne, że aż miło:
Pierwsza biała, druga czarna, a trzeciej nie było.
>>> Ale to nie chodziło o tajemnice wszechświata, ale o wyjaśnienie co się
>>> stało z obcymi. I głównym tematem książki były relacje między
>>> naukowcami, a SB na planetach ze śladami obcej cywilizacji.
>> No to może faktycznie nie była to s-f.
>
> Moment. A jak zamienisz dekoracje na nie s-f?
Nie rozumiem, prawda? Moim zdaniem dekoracje to za mało. Jeśli zmienię na
nie s-f, to w ogóle wątpliwości nie będzie.
>>> Czy gdyby ta akcja wysłania zwiadowcy się nie powiodła, a Petecki
>>> walnąłby 2 stronicowy tekst o niemożności poznania to też rzecz
>>> straciłaby sens? A podobne rozwiązanie to choćby Lem w Głosie Pana.
>> Nie, wtedy nie. Teza o niemożności poznania jest jak najbardziej na temat.
>
> Czyli tylko dwie strony decydują o tym czy utwór jest s-f czy nie?
> Krzysztof Kolaczkowski napisał:
>> On Tue, 16 Sep 2003 10:25:55 +0000 (UTC), Mikolaj Machowski wrote:
>>>>> Ale to nie chodziło o tajemnice wszechświata, ale o wyjaśnienie co
się
>>>>> stało z obcymi. I głównym tematem książki były relacje między
>>>>> naukowcami, a SB na planetach ze śladami obcej cywilizacji.
>>>> No to może faktycznie nie była to s-f.
>>> Moment. A jak zamienisz dekoracje na nie s-f?
>> Nie rozumiem, prawda? Moim zdaniem dekoracje to za mało. Jeśli zmienię na
>> nie s-f, to w ogóle wątpliwości nie będzie.
>>
> Ale w jaki sposób zmienisz? Bo nie widzę takiej możliwości.
No, nie zamienie. Nie o to chodzi. Chodzi mi o to, że jeśli atrybuty s-f to
tylko dekoracja i jeśli zasadniczy sens książki tych dekoracji nie wymaga,
to to nie jest s-f. Czy jest?
Pozdrawiam,
K.
--
Szły raz drogą trzy kaczuszki, grzeczne, że aż miło:
Pierwsza biała, druga czarna, a trzeciej nie było.
>> Chodzi mi o to, że jeśli atrybuty s-f to tylko
>> dekoracja i jeśli zasadniczy sens książki tych
>> dekoracji nie wymaga, to to nie jest s-f. Czy jest?
>
> Jest. Nie lubie brzytwy Lema, bo ona sie nie zajmuje ksiazkami, ktore
> istnieja, tylko tymi, ktore istnialyby-gdyby-... - a w ten sposob, to
> kazda sf mozna od-sf-owac.
Odesefuj zatem, proszę, Czarne Oceany albo Fale tłumią wiatr.
Pozdrawiam,
K.
--
Szły raz drogą trzy kaczuszki, grzeczne, że aż miło:
Pierwsza biała, druga czarna, a trzeciej nie było.
>> Odesefuj zatem, proszę, Czarne Oceany albo Fale tłumią wiatr.
>
> Prosze bardzo, CO.
> O czym one tak naprawde sa? Przeciez nie o pojawieniu sie monad,
> wojnach monadalnych ani reszcie gadzetow technologicznych - bo w
> warstwie ideaowej wszystkie ksiazki sa o zmianach, jakim ulegaja
> ludzie w konfrontacji z Nowym: obojetnie, czy jest to jakis wynalazek
> techniczny, zjawisko spoleczne czy uczucie.
Zaraz, zaraz, przemiana bohatera to rzeczywiście cecha każdej dobrej
opowieści (warunek konieczny, ale oczywiście nie dostateczny). Ale nie musi
to być jej głównym sensem i usprawiedliwieniem istnienia.
Poza tym, ważne jest chyba co to jest Nowe? Co to za zmiany? Czy to właśnie
nie fantastyka pozwala konfrontować bohaterów z rzeczami uniwersalnie
nowymi? Z rzeczami niepojętymi, na które trudno nam się przygotować? Że
nasze własne dzieci osiągnęły wyższy stopień świadomości i rozwoju i
już
nigdy nie będziemy się mogli z nimi porozumieć, na przykład?
> I CO takze tak mozna
> potraktowac, zmieniajac wszytkie elementy SF na juz istniejace - co
> tak naprawde nie zmieni ani pytan stawianych przez autora
> czytelnikowi, ani odpowiedzi na te pytania. Owszem, trzeba bedzie
> jeszcze pozmieniac wiele szczegolow, ale to juz tylko drobiazg w
> porownaniu z Wielka Kastracja przy uzyciu brzytwy.
No właśnie, proszę Cię, potraktuj. Deklarowałeś się już wcześniej.
Nie musisz przepisywać powieści na nowo, wystarczy jeden akapit - jak
zmienił sie Hunt (czy kogo tam uznasz za bohatera) i dlaczego uważasz, że
na tym zasadza się sens CO. FTW też może być.
> I jeszcze: podejscie zgodne z postulowanym przez Lema w
> konsekwencji powoduje dodatkowo, ze wraz z nowymi wynalazkami cos, co
> bylo do tej pory SF - przestaje nia byc. To ja dziekuje za takie
> narzedzie.
Lem to naprawdę postulował, czy sam to wymyśliłeś? Nie zgadzam się, to
byłoby bardzo mechaniczne użycie tej brzytwy. Może to niezdarna analogia,
ale sens wyprawy Kolumba nie znikł chyba, chociaż do Ameryki można dolecieć
samolotem w kilka godzin? Poza tym, jak co może przestać być s-f, skoro,
potraktowane brzytwą, nigdy nią nie było? ;)
>>> Ale ja się nie poddam. Pokażę Wam, jak potrafi przegrywać dumna córa
Południa.
>>> (Jak? Oczywiście z godnością.)
>
>> A ja na oko znam, że trzy odpowiedzi. Więc może się przełamię i
zadebiutuję w konkursie.
>> Pokażę wam - dla odmiany - jak przegrywa dumny syn Północy ;-)
>
> No to jeszcze czekamy na reprezentanta Państwa Środka.
On Thu, 23 Oct 2003 14:25:16 +0200, Michal Jankowski wrote:
>> a) 2^267709 [ to jest dwa do potęgi... - MJ]
>> b) 111394
>> c) Czterdzieści sześć... czterdzieści sześć...
>> d) 1100 1000
>> e) 164,905
>> f) dwadzieścia cztery osiemnaście
>> g) 378245
Przepraszam, czy Ty pamiętałeś wszystkie te numery, czy tylko wiedziałeś,
że tam były, sprawdziłeś jakie i wysłałeś pytania?
Kylo
--
Szły raz drogą trzy kaczuszki, grzeczne, że aż miło:
Pierwsza biała, druga czarna, a trzeciej nie było.
> tzn. jakie opinie ?
> na stronach angielskojezycznych same zachwyty
Gdbybyś chociaż napisał, co Ci się podobało do tej pory ...
Moim zdaniem niezłe. Coś więcej niż space-opera. Kilka ładnych pomysłów,
łącznie z zasadniczym.
Kylo
--
(..) i każe nam jeździć n a n a r t a c h.
- Co to takiego? - spytała córka Mimbli.
- Suwa się nogami po opadach atmosferycznych - wyjaśnił Fredrikson.
- Ojej! - wykrzyknęła Mimbla przerażonym glosem. - Jakie to okropne!
You can post new topics in this forum You can reply to topics in this forum You cannot edit your posts in this forum You cannot delete your posts in this forum You cannot post attachments in this forum