Pawel Komos napisal(a):
>Dokładnie wyglądało to tak, że karaluch jakimś cudem zawędrował do
>lodówki, utknął w pojemniku na jajka (czystym, żeby nie było) i nie
mógł
>wyjść. Wiec ja go na wszelki wypadek przykryłem jajkiem i obserwowałem
>co będzie dalej. Karaluch przez cały miesiąc siedział w tym samym
>miejscu bez obserwowalnej zmany pozycji i ruszał czułkami. Robił się
>tylko coraz krótszy, przestał ruszać czułkami i zdechł po dokładnie
>miesiącu.
Pawel, ale to byl na pewno karaluch, a nie prusak?
--
Pozdrowienia, Marcin E. Hamerla
Every day I make the world a little bit worse.