>> To chyba jedyny film sf o jednoosobowej inwazji na Ziemie.
> Zależy jak liczyć jednoosobowość. W Dniu, w którym stanęła Ziemia
jest
> jedna osoba i jeden robot. W japońskich Godzillach też zwykle złe potwory
> napadały w pojedynkę :)
Ee... nie o sie rozchodzi :)
Poza tym Dzien... to wizyta u Ziemian. W zamierzeniu nie jest inwazja,
tylko apelem o zaprzestanie wojen. No dobra, z grozba zniszczenia
Ziemi w razie nie zastosowania sie do zalecen. Zapomnialam :)
Godzilla nie wprowadza w zycie wyrafinowanego planu zniszczenia
rasy ludzkiej, nie chodzi bez sensu po pustych łąkach i pagórkach,
w te i we te komunikując sie z szefem za pomoca radiostacji,
ktora puszcza banki mydlane.
Ten film jest tak uroczo absurdalny, ze az zapomnialam po
cholere on siedzi sam na tej planecie (zabic te ostatnia rodzine?)
Ale przynajmniej swojsko i politycznie sie nazywa. Roman.
Im Ro-Man, you Hu-Man.
::maschine