Adam Moczulski wrote:
> Ja zacząłem od Syna Godzilli. W sumie to najbardziej mi wtedy
> utkwiła w pamięci zaprezentowana po obejrzeniu zdegustowana mina Taty,
> który na tenże film mnie zabrał w myśl hasła że Ojcowie muszą więcej
> czasu spędzać z dziećmi.
Coś jest na rzeczy, nie pamiętam czy z ojcem poszedłem na Mechagodzillę
czy na tę godzillopodobną kupę, z wielkim żółwiem w roli głównej, ale
też zapamiętałem, że nie wiedział czy śmiać się, czy płakać z tej
naszej
kinowej integracji pokoleń...
Boni
--
Tak niedobrze i tak niedobrze. Wszystko niedobrze.