Wojciech Orlinski nieopatrznie wrotuje:
>In Eryk Remiezowicz wrote:
>>Pracuję w Wielkiej Syntezie Chemicznej i regularnie oglądam sarny z
>>okna autobusu wiozącego mnie z bramy na Wydział. Czasem musimy nawet
>>hamować. No i powiedzcie mi - jak ja mam poważnie traktować zielonych?
>W moim ulubionym pensjonacje w Makowie Podhalańskim sarny rozbestwiły
>się do tego stopnia, że podchodzą pod sam budynek i zeżarły już
>wszystkie kwiaty ozdobne na klombach. Uciekają przed człowiekiem na tyle,
>żeby zachować parumetrowy dystans, ale można podejść całkiem blisko.
A u nas jakoś saren mniej się zrobiło, choć na wiosnę latały pod
podwórku nawet z młodymi (to dopiero jest pocieszny widok). Albo je
skłusowano, albo się wyniosły, albo co.
Boni
--
SFFCode T>C w+>---- s+++ L-$ M G--- c->+ p--- W- k- n+ g- S! t?